Pierwsze objawy chwościka burakowego pojawiły się w tym roku stosunkowo wcześnie, bo już w połowie lipca. Dalszy przebieg pogody (wysoka wilgotność, wysokie temperatury) sprzyjały rozwojowi choroby. Nie obeszło się oczywiście bez interwencji fungicydowej. W wielu regionach zwłaszcza na plantacjach przeznaczonych na późny zbiór wykonano w sierpniu kolejny, czyli drugi zabieg. Takie postępowanie miało ekonomiczny sens, gdyż chwościk w wielu miejscach przekroczył drugi próg szkodliwości. Nie każdy jednak dostrzegał tą potrzebę i efekt jest taki, że część plantacji jest silnie opanowana przez tego patogena.

W przypadku chwościka występują dość duże różnice w poszczególnych rejonach plantacyjnych, często w tych samych gminach, co wynika głównie z ilości opadów czy podatności na porażenie chwościkiem wybranej do siewu odmiany.

We wrześniu notowano dość gwałtowny rozwój choroby. Na plantacjach przeznaczonych na wcześniejsze zbiory zabieg był już niemożliwy (nie pozwalał na to chociażby długi okres karencji fungicydów).

Zaniechanie ochrony chemicznej w latach charakteryzujących się silną presją choroby miejscami spowodowało całkowite zniszczenie powierzchni asymilacyjnej buraków. Konsekwencją utraty liści jest naturalna próba szybkiego odtworzenia rozety liściowej przez chorą roślinę. Dzieje się to kosztem zapasów zgromadzonych w korzeniu. W silnie porażonych roślinach notuje się spadek zawartości sacharozy w soku o 1,5-3 proc. Znacznemu obniżeniu ulega również plon korzeni, który przy silnej presji choroby może spaść nawet do 40 proc. wartości uzyskiwanej w normalnych warunkach.

Podobał się artykuł? Podziel się!