Zaledwie kilka procent upraw ziemniaków w regionie Lubelszczyzny stanowią plantacje duże. Przeważają niewielkie gospodarstwa, w których uprawia się kartofle na potrzeby własne lub drobny handel detaliczny.

- W produkcji wielkotowarowej z reguły ziemniaki trafiają do przechowalni - mówi Wojciech Rysak z Lubelskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Końskowoli. - Indywidualni rolnicy najczęściej je w kopcują. Znikomy procent buduje przechowalnie. A od warunków, w jakich będą one przetrzymywane do wiosny zależy też ich jakość. Tymczasem trudno w kopcach czy domowych piwnicach zadbać o odpowiednie warunki, a także sprawdzić, czy ziemniaki nie chorują.

O ile straty w przechowalniach sięgają ok. 8 proc. to w kopcach i piwnicach mogą sięgać 20 proc. Oczywiście w takim przypadku, kiedy nie dopilnuje się w porę, mogą być one wyższe.