PRZEGLĄD PRASY: O ile zbiory zbóż były w tym roku tylko niewiele lepsze od katastrofalnie niskich ubiegłorocznych, o tyle jeśli chodzi o ziemniaki mamy do czynienia z klęską urodzaju. To sprawiło, że cena ziemniaków spadła w porównaniu z zeszłym rokiem o połowę. Polskich rolników nie uratuje eksport, bo nadmiar dotyczy całej Europy – pisze Monika Kaczyńska.

Nasz kraj jest trzecim producentem ziemniaków na świecie. Przodujemy też, jeśli chodzi o ich spożycie. Przeciętny Polak zjada rocznie około 116 kilogramów ziemniaków, podczas gdy Austriak czy Szwed o połowę mniej. Mimo to powierzchnia upraw tych warzyw systematycznie spada. Przede wszystkim dlatego, że ziemniaki przestały być używane jako pasza dla trzody chlewnej, a spożycie i przetwórstwo przemysłowe utrzymują się na względnie stałym poziomie. Dla producentów jedynym zagranicznym rynkiem zbytu są kraje byłego Związku Radzieckiego, choć i tam eksport jest niewielki i nie przekracza 100 tysięcy ton. Jednak w tym roku i na to nie ma co liczyć. Ziemniaczany urodzaj dotyczy wszystkich krajów Europy. W Niemczech i Francji plony z hektara sięgnęły 41 ton, w Polsce były przeciętnie o dwie tony niższe. O ile rok temu za tonę płacono 270 euro, o tyle w tym roku cena nie przekracza 120 euro.

Podobnie jest na rynku krajowym. Rolnicy, którzy zakontraktowali ziemniaki w zakładach przemysłowych, za tonę produktu wysokiej jakości mogą otrzymać około 160 złotych netto. Także konsumpcyjne są bardzo tanie. Na giełdach ceny wahają się od 20 do 30 groszy za kilogram. Na targowiskach można uzyskać maksymalnie około 60 groszy za kilogram.

Tylko częściowym rozwiązaniem problemu jest przeznaczenie ziemniaków na paszę. Taki sposób żywienia trzody nie gwarantuje bowiem dobrej jakości tuszy. Jeśli do tego dodać niskie ceny żywca wieprzowego, interes w dalszym ciągu jest nieopłacalny.

Źródło: Głos Wielkopolski