Praktycy przekonali się, że wykorzystując opryskiwacz, można niemal w całości pokryć potrzeby buraka cukrowego na mikroelementy. Jednak jak ze wszystkim, odżywianie roślin tą metodą można wykonać lepiej lub gorzej. Trzeba po prostu znać i pamiętać zasady, jakie obowiązują przy tych zabiegach.

Serię oprysków rozpoczynamy, nie czekając na pojawienie się objawów niedoborów. Poza mikroelementami do zbiornika opryskiwacza powinien też trafić siarczan magnezu. Zabieg wykonuje się w momencie wytworzenia przez rośliny 3 pary liści właściwych.

Kolejną porcję składników mineralnych należy podać po upływie 10 do 12 dni. Trzeci (ostatni) oprysk mikroelementami najlepiej wykonać tuż przed zwarciem międzyrzędzi.

Zasilamy pełnym zestawem mikroelementów. W przypadku buraka najważniejszymi są: bor, mangan, miedź i cynk.

Są one lepiej przyswajane przez rośliny, gdy do cieczy roboczej dodany zostanie azot. Należy pamiętać, że może on być zastosowany wyłącznie w formie mocznika. W pozostałych formach chemicznych powoduje poparzenie roślin.

Nie należy zapominać o magnezie. Siarczan magnezu powinien trafić do roślin przy I i II zabiegu. Do ostatniego oprysku może być dodany, ale nie musi.

Najlepszą efektywność nawożenia uzyskuje się przy zastosowaniu rozpylaczy wirowych lub opryskiwaczy z pomocniczym strumieniem powietrza. Mikroelementy przenikają do tkanek roślin przez naskórek i aparaty szparkowe. Najbardziej chłonne są młode liście, a szczególnie ich dolne powierzchnie, gdzie znajduje się najwięcej aparatów szparkowych.

Nalistne podawanie składników mineralnych mija się z celem w sytuacji nieuregulowanego odczynu gleby. Powody są oczywiste. Burak źle rośnie na glebach kwaśnych. Jego odżywianie mineralne jest niezbilansowane. Odbija się to na jego wzroście i rozwoju, który przebiega opieszale. Nawożenie nalistne niewiele zmieni sytuację.

Należy zwracać baczną uwagę na wilgotność gleby. Burak mimo że korzeniem głęboko sięga w glebę, rozrzutnie gospodaruje wodą. Wykonanie zasilania w warunkach głębokiej suszy, z reguły przynosi więcej szkody niż pożytku. Stąd potrzeba kontroli polowej, zerkania w prognozy i nietrzymania się kurczowo zaleceń. Gdy upały trwają już kilka dni, a meteorolodzy nie przewidują zmiany pogody, to mimo iż od ostatniego oprysku minęło dopiero 7 dni, kolejny należy wykonać już, pamiętając, że nie pryskamy roślin zwiędłych.