Całej sprawy pewnie by nigdy nie było, gdyby nie zeszłoroczna susza. Rolnicy z całego kraju mieli problemy z wywiązaniem się z umów na dostawy buraków. Takie kłopoty nie ominęły też plantatorów koncernu Nordzucker.

Jarosław Kamieniarz wiceprezes Nordzucker Polska: niestety poprzez suszę, która była w Wielkopolsce w zeszłym roku i również w Kujawsko-Pomorskiem, gdzie również mamy nasze plantacje – nie byli w stanie z tych umów kontraktacyjnych się wywiązać. W związku z tym, tę brakującą ilość cukru chcielibyśmy wyprodukować u innego producenta.

Aby część polskiej kwoty cukrowej wyprodukować z niemieckich buraków i w niemieckich fabrykach potrzebna jest zgoda Agencja Rynku Rolnego. Wniosek wysłano już cztery i pół miesiąca temu. Wprawdzie w między czasie był modyfikowany, ale odpowiedzi na tak lub na nie wciąż nie ma.

Marek Sawicki – minister rolnictwa: terminy administracyjne jeszcze nie upłynęły. Sam producent zmieniał wniosek co do wysokości limitu produkcji, więc poczekajmy na rozstrzygnięcie.

Szefowie koncernu Nordzucker całą sprawą są zdziwieni. Podkreślają, że nie jest to transferowanie limitów za granicę. Wyprodukowanie części polskiej kwoty w Niemczech ma charakter jednorazowy i jest zgodne z unijnymi oraz polskimi przepisami. Dlatego zdaniem firmy zgoda powinna zostać wydana.

Jarosław Kamieniarz wiceprezes Nordzucker Polska: nie chciałbym w tej chwili mówić o innych środkach prawnych, my cały czas liczymy, że w państwie prawa jakim jest Polska, to prawo będzie przestrzegane i zgodne z regułami unijnymi, a w takich się znajdujemy będąc jako Polska w UE, będą one przestrzegane i na tej podstawie zostanie podjęta decyzja.

W poprzednich latach z możliwości wykonania części kwoty w innym kraju skorzystali Litwini. O pomoc w wyprodukowaniu brakującego limitu cukrowego zwrócili się do nas. Polska zgodę wydała a nasze cukrownie dobrze na tym zarobiły.

Źródło: Agrobiznes/Witold Katner