W rejonie działania Cukrowni Strzyżów na Lubelszczyźnie pozostawiono do zbioru na początku grudnia 5-hektarową plantację należącą do Henryka Herdy z miejscowości Kobło niedaleko granicy z Ukrainą. Celem pokazu nie było przekonywanie rolników do zbioru buraków w grudniu, lecz - jak mówi Ryszard Piskorski, prezes Cukrowni Strzyżów - namówienie ich do opóźniania zbioru buraków do końca listopada. Pokaz miał udowodnić, że nie należy bać się późnych wykopków buraków, nawet gdy spadnie śnieg, pod warunkiem, że zbioru dokona odpowiedni kombajn (takie warunki bardzo często występują podczas zbioru buraków w Niemczech!). Zdaniem dyrektora Edwarda Laskowskiego, odpowiedzialnego w cukrowni za sprawy surowcowe, wydłużanie okresu wegetacji poprzez opóźnianie zbioru jest jednym ze sposobów zwiększania konkurencyjności produkcji cukru buraczanego wobec taniego cukru trzcinowego.

Śnieg spadł już w listopadzie, ale do 4 grudnia już się stopił, trochę zostało go na polu i w rowach. Henryk Herda przyznał, że kiedy w listopadzie śnieg grubą warstwą pokrył jego plantację buraków i przyszedł mróz, to miał obawy, czy buraki w ogóle uda się wykopać. Podczas zbioru warunki pogodowe były bardzo trudne. Temperatura powietrza wynosiła zaledwie 1,5 st.C, a na polu było grząsko. Zaprezentowano pracę dwóch kombajnów samobieżnych: Kleine i Ropa. Dwuosiowy kombajn Kleine miał duże problemy podczas pracy, zsuwał się z rzędów, pozostawiał dużo niewykopanych korzeni. Gdy pojawił się trzyrzędowy Ropa, wszystkie problemy zniknęły i zbiór przebiegał bez większych kłopotów. Na pewno pomogła w tym opcja "chód psa", gdy każde z kół kombajnu porusza się swoim śladem. Dzięki temu nacisk maszyny na glebę zmniejszony jest do minimum. Także trzecia oś sprzyjała lepszemu rozłożeniu ciężaru maszyny.

Po zbiorze korzenie były wyładowywane na pryzmę. Przed odstawieniem ich do cukrowni przeprowadzono doczyszczenie za pomocą doczyszczarki i w ten sposób oznaczono rzeczywisty plon korzeni, który wyniósł średnio 72 tony z hektara. Od 20 października, co 10 dni, służby surowcowe cukrowni określały obsadę roślin na plantacji i pobierały próby buraków do oznaczeń świeżej masy, cukru, masy liści oraz określenia plonu korzeni i plonu cukru. Od 20 października do 4 grudnia obsada roślin zmniejszyła się z 89 do 78 tys. szt. na hektar. Świeża masa korzenia wzrastała od 20 października (715 g) do 20 listopada (1230 g), a do 4 grudnia zmniejszyła się do 1135 g. Zawartość cukru w korzeniach początkowo stopniowo zwiększała się z 17,8 proc. 20 października do 19,6 proc. 10 listopada, a następnie powoli spadała, by na koniec listopada wynieść niecałe 18 proc. Plon korzeni zwiększał się z 64 ton z hektara do 93 ton z hektara 20 listopada, a następnie zmniejszył się do 89 ton z hektara na początku grudnia. Plon cukru systematycznie rósł od 20 października (11,4 tony z hektara) do 20 listopada (16,9 tony z hektara), a następnie trochę malał (do 16 ton z hektara na początku grudnia).

Wyniki pokazu potwierdzają, że opóźnianie zbioru buraków cukrowych do końca listopada jest korzystne nawet na wschodzie kraju, pod warunkiem, że zbiór zostanie przeprowadzony samobieżnym kombajnem Ropa, a następnie buraki będą składowane na pryzmie i okrywane włókniną.

Źródło: "Farmer" 01/2005

Podobał się artykuł? Podziel się!