- Trudno już w tej chwili przesądzać jak udana będzie tegoroczna kampania, ale pogoda sprzyja i jesteśmy dobrej myśli - mówi Wojciech Faszczewski, prezes PEPEES S.A. - Z pierwszych dostaw wynika, że można się spodziewać wyższej zawartości skrobi w bulwach niż w poprzednich latach.

W spółce następuje przyjmowanie ziemniaków o każdej porze dnia i nocy, by przywożący nie musieli oczekiwać w kolejkach.

- Finansowych szczegółów naszych umów handlowych oczywiście nie będziemy zdradzać, ale myślę, że na dosyć burzliwych ostatnio rynkach produktów rolnych, pozostajemy jednym z bardziej stabilnych i przewidywalnych partnerów dla rolników - podkreśla Faszczewski.

Podobnie jak w poprzednich latach ziemniaki jadą do PEPEES przede wszystkim z województwa podlaskiego i mazowieckiego.