Pobudzanie zaleca się wykonać, kiedy uprawia się zarówno ziemniaki nasienne, skrobiowe czy konsumpcyjne. Zabieg ten jest łatwiejszy i szybszy w realizacji niż podkiełkowywanie (przeprowadzany dla ziemniaka wczesnego). Generalnie okres pobudzania jest krótki i ma na celu jedynie przerwanie spoczynku bulw, a także pobudzenie ich do wzrostu. Bez problemu można go przeprowadzić w każdym gospodarstwie.

Odznacza się wyższym plonem, a także zdrowotnością, mowa zwłaszcza o niższych stratach powodowanych przez zarazę i rizoktoniozę. Nie można powiedzieć, że pobudzanie nie eliminuje zagrożenia chorobami, ale dzięki niemu można znacznie obniżyć koszty ochrony, a tym samym daje oszczędności.

Do pobudzania należy przystąpić na 2-3 tygodnie przed sadzeniem ziemniaka. Ziemniaki należy umieścić np. w workach raszlowych, albo składać w pomieszczeniu w warstwie nie większej niż 50 cm. Na noc bulwy należy przykryć matą lub słomą, co zabezpieczy je przed przymrozkami.

Co ciekawe w odróżnieniu do podkiełkowywania, podczas pobudzania nie potrzebny jest dostęp do światła. Istotna jest za to temperatura, która powinna wynosić 10-12ᵒC. W wyniku tego zabiegu sadzeniaki w zagłębieniach oczek kiełki długości 1-2 mm, nie wyrastającej ponad zagłębienia.

Z badań wynika, że zastosowanie się do takich wytycznych po pierwsze przyspiesza wschody – nawet o 7 dni, a także podnosi plon o kilka ton z hektara.

Jeżeli po upływie wymaganych 2-3 tygodni pobudzania znajdziemy bulwy bez wyraźnych objawów kiełkowania, należy je odrzucić. W ten sposób wyeliminuje się sadzeniaki, które z uwagi na dużą liczbę bulw niezdolnych do kiełkowania nie powinny być użyte do sadzenia.

Podobał się artykuł? Podziel się!