W tym roku kampania cukrownicza ruszyła znacznie wcześniej niż zwykle. Stało się tak już pod koniec sierpnia, kiedy to pierwsze cukrownie zaczęły przerabiać surowiec. Zwykle rusza ona jednak we wrześniu. Czy to oznacza, że jej przebieg jest satysfakcjonujący?

Wprost przeciwnie. Kampanię oczywiście determinuje przebieg pogody.

- Wysokie i ciągłe opady deszczu spowodowały, że kopanie buraków jest utrudnione. Kombajny nie mogą wjechać na wszystkie plantacje zgodnie z ustalonym harmonogramem – mówi w rozmowie z portalem farmer.pl Rafał Strachota, dyrektor biura Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego.

Trzeba zauważyć, że właśnie nadmierne uwilgocenie i dodatkowo brak słońca wpływa również niekorzystnie na zawartość cukru w buraku.

- Obecnie polaryzacja waha się pomiędzy 14-16 proc. Dotychczasowe plony korzeni w większości rejonów plantacyjnych, jak na tak wczesny okres są zadawalające, średnio wahają się od 55 do 70 t/ha. Niższe plony, ze względu na niedobór wody w okresie letnim, są jednak obserwowane w rejonie wschodnim (50 – 55 t/ha). Jednakże nawet wyższe plony nie rekompensują strat związanych z niższą polaryzacją. Trzeba pamiętać, że każdy punkt procentowy poniżej 16 proc. obniża cenę surowca o 9 – 10 proc. – zaznacza Strachota.

Z jego wyliczeń wynika, że łącznie w kraju powinniśmy zebrać w tym sezonie ok. 15 mln t. buraka cukrowego. Kampania cukrownicza powinna zakończyć się w drugiej połowie stycznia.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!