Farmer: A co zrobić z eksportem, on cały czas kuleje, można nawet powiedzieć, że więcej importujemy niż eksportujemy, a jeszcze przecież niedawno byliśmy potęgą ziemniaczaną na świecie. Rentowność produkcji jest bardzo ograniczona.

Wojciech Nowacki: Zanik eksportu do krajów trzecich i obrotów w ramach Unii Europejskiej wywołany jest głównie nadmiernym bezpieczeństwem fitosanitarnym stosowanym przez Państwową Inspekcje Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Jest to związane z bakteriozą pierścieniową ziemniaka, która jest chorobą kwarantannową. Powiedziałbym, że to jest nawet choroba polityczna. Dlaczego? Bo Polskę wskazano w 2004 r., że mamy podwyższone wykrywanie czynnika chorobotwórczego. Inspekcja corocznie stwierdza bowiem podwyższoną liczbę przypadków wykrycia czynnika chorobotwórczego Clavibacter michiganesis spp.sepedinicus (Cms) wywołujących bakteriozę, ale nie samą chorobę. I tu jest właśnie problem. Jest wiadomym, że Polska, podobnie jak Niemcy, Finlandia, Norwegia, leżą w strefie umiarkowanego klimatu, gdzie występują warunki sprzyjające do rozwoju bakteriozy. Z kolei kraje Basenu Morza Śródziemnego ze względu na wyższą temperaturę w okresie sezonu wegetacji są od niej wolne. Aby nie dopuścić do przedostawania się jej właśnie na teren tych krajów choroba ta jest uznawana jako kwarantannowa. Nie powoduje ona jednak strat w zbiorach ziemniaka w postaci gnicia bulw. W Jadwisinie przez 5 lat sztucznie inokulowaliśmy różne odmiany ziemniaka, stwierdziliśmy w nich obecności Clavibacter michiganesis spp.sepedinicus ale choroby praktycznie nie stwierdzaliśmy. Czy rolnikowi łatwo jest uwierzyć w chorobę, której nie widzi, bo on nigdy nie zobaczy czynnika chorobotwórczego, można go bowiem zdiagnozować laboratoryjnie, przy pomocy szeregu wzajemnie uzupełniających się testów.

W Polsce mamy wyższe restrykcje dotyczące wywozu ziemniaków, niż tych sprowadzonych do naszego kraju. Do Polski wpływają sadzeniaki z innych krajów i nikt nad nimi nie czuwa. Sadzeniaki mają świadectwo fitosanitarne, certyfikat, że to jest kwalifikowany materiał, tzn. że zostały one przebadane, ale na zachodzie bardzo wyrywkowo się je bada, a u nas obligatoryjnie. Dlatego w tym roku mamy problem. Niskie ceny na początku sezonu były spowodowane tym, że urodziły się nam ziemniaki, ale można było je wyeksportować, bo jest duża siła ssąca krajów, które bardzo chętnie chcą je kupić od nas jak: Bułgaria i Rumunia, ale rolnicy boją się.

Farmer: Mówiąc kolokwialnie rolnik nie będzie raczej namierzony przez PIORiN jeśli nie eksportuje ziemniaków, stąd boi się zaryzykować?

Wojciech Nowacki: PIORIN monitoruje blisko 10 proc. gospodarstw produkujących na rodzimy rynek, ale już każdego, który wyeksportuje surowiec. Powstała swoista psychoza strachu wśród producentów ziemniaka, których gospodarstwa są wolne od Cms, bo tak dokładnie nie wiedzą czy tak jest w rzeczywistości. Nie mogą tego zdiagnozować od razu na polu.

Podobał się artykuł? Podziel się!