Specjaliści są zgodni, że powierzchnia uprawy ziemniaków będzie się systematycznie zmniejszała. Jednocześnie będzie rosło znaczenie ziemniaków uprawianych na cele spożywcze oraz jako surowiec do przetwórstwa spożywczego, a malało jako paszy. W związku z niskim limitem produkcyjnym skrobi przyznanym Polsce nie zwiększa się skala uprawy ziemniaków skrobiowych. 

Ponieważ w uprawie ziemniaków następuje koncentracja produkcji, a wiele z gospodarstw nie prowadzi chowu zwierząt, obornik traci na znaczeniu jako nawóz organiczny pod ziemniaki. Jego miejsce zajmuje rozdrobniona i przyorana z dodatkiem azotu mineralnego słoma oraz międzyplony ścierniskowe.

Można już spotkać gospodarstwa, które uprawiają ziemniaki przez kilka lat na tym samym polu. Najczęściej są to odmiany wcześniejsze, po których zbiorze wysiewa się gorczycę jako międzyplon. Część rolników, aby uniknąć takiej sytuacji, zamienia się poszczególnymi polami pomiędzy sobą. Jednocześnie  głównymi nawozami stosowanymi pod ziemniaki są nawozy mineralne. Ważne są proporcje pomiędzy poszczególnymi składnikami  pokarmowymi zależne od przeznaczenia ziemniaków. Szczególnie ważne jest właściwe nawożenie azotem, który w największym stopniu wpływa na wielkość i jakość bulw. Bardzo korzystne jest stosowanie nawozów kompleksowych, w których zawartość składników pokarmowych została ściśle dostosowana do wymagań ziemniaków. Dawki nawozów można ograniczyć nawet o 1/3 bez straty dla plonu, stosując je rzędowo podczas sadzenia sadzarkami z siewnikami do nawożenia rzędowego.

Holendrzy, którzy przed laty wprowadzali swoją technologię uprawy ziemniaków w Polsce, rozpoczynali ją od oczyszczenia pola z kamieni. Specjalne maszyny wybierały kamienie drobniejsze, a większe zakopywały głębiej, na takiej głębokości, aby nie przeszkadzały podczas wykonywania późniejszych zabiegów uprawowych, a przede wszystkim zbioru.   

W intensywnej uprawie ziemniaków wzrasta znaczenie także innego zabiegu uprawowego, czyli głęboszowania. Powoduje ono zwyżkę plonu bulw przeciętnie o kilkanaście procent, a jego wpływ zwiększa się w latach o niedostatku wilgoci w glebie.

Największy przełom dokonuje się w podejściu do znaczenia odmiany i jej wpływie na stosowaną agrotechnikę. Obecnie nie mówi się już o uprawie ziemniaków o określonym kierunku użytkowania (np. jadalne, pastewne), ale o uprawie konkretnej odmiany. Dlatego jeszcze przed sadzeniem rolnik powinien wiedzieć dla kogo będzie produkować ziemniaki i jakie wymagania jakościowe stawia przed nim ich odbiorca. Temu musi być podporządkowana cała technologia uprawy. Coraz częściej jest tak, że hodowca danej odmiany przekazuje rolnikowi gotowy „przepis”, czyli jak uprawiać daną odmianę, aby odnieść sukces. Niestety, w wielu wypadkach rolnicy sadząc ziemniaki nie mają jeszcze znalezionego odbiorcy na plon. Taka sytuacja jest nie do pomyślenia przy intensywnej uprawie ziemniaków jadalnych przeznaczonych na wczesny zbiór oraz do przerobu na chipsy lub frytki. Jednocześnie obecność ponad 90 odmian w krajowym rejestrze może przyprawić przeciętnego rolnika o zawrót głowy. Tymczasem liczba odmian mająca znaczenie gospodarcze jest znacznie krótsza i liczy ok. 20.

 Przy nowoczesnej uprawie ziemniaków niezbędna jest wymiana sadzeniaków, bo tylko w ten sposób można wykorzystać w pełni potencjał plonotwórczy odmiany i otrzymać bulwy wolne od chorób wirusowych. Obecnie przy sadzeniu zwraca się uwagę nie na zalecaną obsadę sadzeniaków, lecz pędów. 

Powtarzające się susze sprawiają, że intensywna uprawa ziemniaków nie może obyć się bez deszczowania, co zwiększa koszty produkcji. Tymczasem podczas bardzo suchej pogody deszczowanie może nawet podwoić plony ziemniaków.

Nowe odmiany ziemniaków są wrażliwsze na choroby grzybowe. Dlatego standardem staje się kilkukrotne wykonywanie zabiegów fungicydowych podczas wegetacji. Ważny jest wtedy odpowiedni moment wykonania oprysku wynikający z faktycznego zagrożenia chorobami na danym polu. Możliwość rezygnacji w takiej sytuacji choćby z jednego oprysku podczas wegetacji przynosi znaczne oszczędności finansowe. Dlatego wzrasta znaczenie sygnalizacji występowania chorób ziemniaków.

Źródło "Farmer" 12/2005