Tegoroczne opóźnienia są dość duże jeśli chodzi o buraka. W niektórych regionach kraju wynoszą nawet cztery tygodnie. Zwykle bowiem z uprawą tej rośliny można ruszyć już pod koniec marca, w tym roku termin ten był przesunięty. Nie było warunków pogodowych, bo buraki kiełkują przeważnie w temperaturze 6-8°C, a ona była niższa. Dodatkowo wysoka wilgotność utrudniała wejście w pole.

Przeważnie siewy w tym roku były wykonywane od 19 do 24 kwietnia. Oczywiście były i wyjątki, kiedy to siew buraków przeprowadzono 11 kwietnia, a pierwsze wschody tej rośliny zanotowano dziesięć dni po nim, ze względu na gwałtowne ocieplenie. Ale takich przypadków nie zanotowano wiele.

Opóźnione siewy nie powinny jednak wpłynąć znacznie na plony, zarówno korzeni jak i na zawartość cukru. Przyroda szybko wszystko rekompensuje, a burak jest zbierany dość późno, bo przeważnie w październiku i listopadzie, stąd zdąży nadrobić zaległości. Oczywiście trudno jest teraz wyrokować plony, bo wiele zależy od dalszego przebiegu pogody.

Co z wielkością produkcji? Według szacunków Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w 2013 r. areał uprawy buraków cukrowych ma wahać się w granicach 185-190 tys. ha. W roku 2012 ta powierzchnia była wyższa i według wynikowego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego wyniosła 212 tys. ha i była wówczas też nieco wyższa od tej z roku 2011 (o 8,5 tys. ha, tj. o 4,2 proc.). Można pokusić się o stwierdzenie, że cały czas zmniejsza się zainteresowanie uprawą tej rośliny. Dużą niewiadomą jest bowiem utrzymanie kwot cukrowych. Parlament Europejski zaproponował, żeby były one realizowane do 2020 r., a Rada Ministrów Rolnictwa do roku 2017.