Buraki ocalały tylko dzięki temu, że rolnik nie mógł się zdecydować, aby całkowicie z nich zrezygnować. Pan Wojciech nie może sobie bowiem wyobrazić, aby na jego polach nie było buraków. Niestety, dobrze zdaje sobie sprawę, że w rolnictwie sentymentów nie ma i jeśli Cukrownia Glinojeck, z którą od wielu lat współpracuje, nie podniesie cen skupu buraków, to roślina ta przejdzie do historii. Z wyliczeń rolnika wynika bowiem, że już w ubiegłym roku mimo osiągania wysokich plonów i dużej skali produkcji na burakach nie dało się zarobić. Dlatego rolnika dziwią wyliczenia różnych ekspertów, którzy twierdzą, że w 2007 r. można było na nich zarobić ponad 2 tys. zł z hektara. W tym roku wie, że na burakach także nie zarobi i to z kilku powodów. Przede wszystkim ceny skupu są niższe niż przed rokiem, co wynika z reformy rynku cukru, a to w połączeniu z umacniającą się złotówką powoduje, że na konto rolnika trafi mniej pieniędzy niż przed rokiem. Jeśli doda się do tego szalejące ceny nawozów, to wyraźnie widać, że na burakach nie da się zarobić. Jak z przekąsem jednak mówi pan Wojciech, buraków jest o połowę mniej niż przed rokiem, to i straty będą mniejsze.

Eksperymenty na polu


Wojciech Pietrzak łamie wszystkie zalecania agrotechniczne. Wiosną wykonuje orkę pod buraki, którą przykrywa obornik z wapnem! Wie, że nie jest to poprawne, ale z powodu dużej hodowli świń (250 macior w cyklu zamkniętym) uważa, że obornik najlepiej jest stosować pod buraki. Nie zdążył natomiast wykonać orki przed zimą, bo przeszkodziła w tym pogoda. Termin siewu też może nieco dziwić, ale w tym roku wiosna w Szczutowie była bardzo późna i dopiero po 20 kwietnia można było wejść na pole. Rolnik potrafi jednak wskazać na zalety wiosennej orki pod buraki – w 2007 r.zaobserwował bowiem, że buraki uprawiane w ten sposób były mniej zachwaszczone niż te uprawiane po orce przedzimowej. Przełożyło się to na mniejsze zużycie herbicydów, a tym samym ograniczyło koszty uprawy.

Żyłkę eksperymentatora można zauważyć także u starszej córki pana Wojciecha – Marii, która założyła w gospodarstwie w tym roku doświadczenie z odmianami buraków i różnymi technikami uprawy, co ma dać jej tytuł magistra na warszawskiej SGGW.

Inwestycja w glebę


O ile można być nieco zaskoczonym technologią uprawy buraków u pana Pietrzaka, o tyle godnym polecenia jest jego podejście do wapnowania i zasobności gleby. Wychodzi on bowiem z założenia, że gleba jest podstawą sukcesu w uprawie. Dlatego regularnie bada odczyn i zasobność w składniki pokarmowe. Systematycznie też wykonuje wapnowanie. Stosuje także – w odróżnieniu od większości naszych rolników – wysokie nawożenie fosforem i potasem. Uważa bowiem, że na tych dwóch składnikach nie można oszczędzać. Dlatego większość pól z 450 hektarów, na których gospodaruje, odznacza się pH 7–7,5 i wysoką zasobnością w fosfor i potas! Problemem jest jedynie niedobór magnezu. Intensywny chów świń pozwala na systematyczne nawożenie własnym obornikiem i gnojowicą.