Polska ma prawo do wyprodukowania na rynek krajowy prawie 1,5 mln ton cukru, podczas gdy na potrzeby ludności i przemysłu spożywczego potrzebujemy około 200 tys. ton więcej. Co prawda w trakcie tegorocznej kampanii wyprodukowane zostanie ok. 100 tys. t. cukru więcej, ale jest to tzw. cukier pozakwotowy. Nie może być sprzedany na rynku wewnętrznym na cele spożywcze. Trzeba go wyeksportować poza obszar celny Unii lub np. przeznaczyć na biopaliwa. Jeszcze większymi nadwyżkami od nas dysponują Francja i Niemcy – najwięksi obok Polski producenci cukru w UE.

Zaistniała więc paradoksalna sytuacja, w której produkt spożywczy fizycznie jest, ale ze względu na unijne prawo nie może służyć społeczeństwu. Mało tego, jest kłopot z pozbyciem się go z uwagi na … znowu prawo unijne, które przewiduje ograniczony eksport tego produktu poza Unię. Przysłowiowa kwadratura koła.

Cena cukru na giełdach światowych osiąga swoje historyczne rekordy, dochodząc do 800 $/t. i po takiej cenie cukier jest obecnie importowany do UE. Należy spytać – dlaczego? Podczas tegorocznej kampanii we wszystkich krajach Unii wyprodukowanych zostanie około 3 mln t. cukru pozakwotowego. Import jest wiec absolutnie zbędny. Wystarczyłoby – choćby przejściowo - zwiększyć krajowe kwoty cukru, a osiągnięto by 2 cele strategiczne: równowagę rynkową i co najmniej powstrzymanie dalszego wzrostu cen cukru na giełdach. Negatywna decyzja Brukseli w powyższej sprawie zaowocuje zarówno dalszym wzrostem cen cukru, jak i wielu artykułów spożywczych z jego udziałem.

Branża spożywcza w całej Unii Europejskiej stanęła w obliczu konieczności podniesienia swoich cen. Rodzi to w niej poważną obawę utrzymania dotychczasowej wielkości sprzedaży. Dlatego producenci słodyczy, pieczywa cukierniczego, napojów gazowanych, przetwórcy owoców wywierają nacisk na Komisję Europejską, aby ta uelastyczniła swoje stanowisko w sprawie zasad obowiązujących na rynku cukru. Podobał się artykuł? Podziel się!