Przez europejską prasę ekonomiczną przetoczyła się ostatnio seria artykułów, w których autorzy powołując się na nieoficjalne źródła w Komisji Europejskiej, twierdzą, że Bruksela w październiku zaproponuje likwidacje systemu kwot i cen minimalnych na rynku cukru.

Plantatorzy buraków cukrowych twierdzą, że to zwyczajna praktyka urzędników, którzy sprawdzają reakcje uczestników rynku. Obecne plany Komisji Europejskiej to kontynuacja kontrowersyjnej reformy z 2005 roku. Wtedy w zamian za wysokie rekompensaty wypłacone rolnikom i koncernom znacznie ograniczono w Europie produkcję buraków i cukru. Bruksela zakładała, że niedobory surowca kupimy zagranicą, bo cukier trzcinowy jest tańszy od buraczanego. Niestety plan spalił na panewce, bo w między czasie ceny większości surowców rolnych wystrzeliły w górę. I to dlatego reakcja Polski na kolejną rewolucję na rynku będzie bardzo negatywna.

Z reguły skłóceni ze sobą plantatorzy i producenci cukru mówią tu jednym głosem. - Dzięki kwotowaniu nasz rynek europejski nie będzie uzależniony od rynku cukru trzcinowego. W dłuższej perspektywie brak regulacji będzie niekorzystne zarówno dla odbiorców cukru w Europie jak i dla rolników - tłumaczy Marcin Kulicki prezes Krajowej Spółki Cukrowej. - Bez kwotowania i cen minimalnych rolnicy nie będą chcieli uprawiać buraków. Myślę, że konsumenci zobaczyli ostatnio, że jeżeli nie będzie tych kwot, nie będzie zabezpieczonej produkcji w Europie to nie możemy liczyć, że tani cukier kupimy sobie gdzie indziej - dodaje Kazimierz Kobza z Krajowego Związku Plantatorów Buraków Cukrowych.

Podobał się artykuł? Podziel się!