W zamian za unijne rekompensaty największy koncern cukrowy w kraju rezygnuje z 90 tys. ton limitów produkcji. Ostateczna decyzja ma być podjęta w przyszłym miesiącu. Resort rolnictwa już ostro skrytykował zarząd firmy.

Propozycje Krajowej Spółki Cukrowej wymuszone są ostatnimi decyzja Komisji Europejskiej. Bruksela założyła bowiem, że produkcja cukru we Wspólnocie ma spaść o 6 mln ton. Spółka zdecydowała się więc na likwidacje plantacji buraków na Mazowszu, Podlasiu oraz Świętokrzyskim.

Łukasz Wróblewski, rzecznik prasowy KSC: - Po kilku-miesięcznych analizach zdecydowaliśmy się zdecydować z części plantacji buraków cukrowych. Są to plantacje najsłabsze i posiadające najmniej korzystne warunki do uprawy buraków.

Ten sezon okazał się ostatni dla dwóch z 11 czynnych obecnie fabryk cukru Krajowej Spółki Cukrowej. Całkowity demontaż linii produkcyjnych czeka cukrownie w Lublinie. Inaczej będzie w Łapach. Ale tam również nie przewiduje się w przyszłym roku krojenia buraków i produkcji cukru.

- Jest przesądzone, że w połowie upraw Łapy nie będą już producentem cukru natomiast co do ich funkcji w przyszłości będzie to przedmiotem negocjacji zarządu z pracownikami - dodaje Łukasz Wróblewski

Propozycje Krajowej Spółki Cukrowej już spotkały się z ostrą krytyką ministra rolnictwa. - Ja jestem zaniepokojony i zbulwersowany sposobem zarządzania Krajową Spółką Cukrową, w ciągu ostatnich trzech lat nie zrobiono niczego w sprawie restrukturyzacji majątku – mówi Marek Sawicki, minister rolnictwa.

Dzisiaj na temat propozycji zarządu toruńskiego koncernu ma także rozmawiać kierownictwo resortu skarbu państwa. Z nieoficjalnych informacji wynika, że także ze strony właściciela firmy można spodziewać się krytyki.

Źródło: Witold Katner/Agrobiznes