Ten sezon ze względu na przebieg warunków pogodowych jest wyjątkowy. Na glebach ciężkich ziemniaki gniją z powodu nadmiaru wilgoci, trochę lepiej sytuacja wygląda w wypadku gleb lekkich. Dalszy rozwój sytuacji zależy cały czas od pogody, bo kampania uzależniona jest od przymrozków, które najpewniej mogą pojawić się w październiku. Zawartość skrobi z powodu opadów daleka jest od oczekiwań i to właśnie jest duży problem producentów tego gatunku.

Niedawno Wielkopolska Izba Rolnicza zorganizowała spotkanie w sprawie dochodzących do niej z terenu niepokojących sygnałów w sprawie wewnętrznych ustaleń w Wielkopolskim Przedsiębiorstwie Przemysłu Ziemniaczanego S.A. a plantatorami. Problem dotyczy minimalnego poziomu skrobi w skupowanym surowcu podczas tegorocznej kampanii, określonym na poziomie 14 proc., które z różnych powodów (podanych poniżej), a także pogody, w tym roku jest trudny do osiągnięcia.

W siedzibie WIR doszło do spotkania plantatorów ziemniaków skrobiowych z prezesem przedsiębiorstwa - Waldemarem Kasperskim.

- Izba Rolnicza, jako ustawowy samorząd rolniczy, rozumie dbałość WPPZ o interes ekonomiczny swego przedsiębiorstwa, jednakże nie może to stać w jaskrawej sprzeczności z interesem tych plantatorów, którym do nasadzenia sprzedano określone odmiany ziemniaków, tj. Tajfun i Cekin. Charakteryzują się one bowiem bardzo przeciętnym poziomem skrobi, a tegoroczny przebieg wegetacji (duże opady deszczu) ten poziom skrobi jeszcze obniżył. Rolnicy mający obawy o sprzedaż surowca wyprodukowanego z otrzymanych sadzeniaków, oczekują od swojego kontrahenta rzetelnego rozwiązania problemu – podaje WIR.

Jak się dowiedzieliśmy prezes Kasperski wyjaśnił przyczyny tej sytuacji.

- Obecnie Wielkopolskie Przedsiębiorstwo Przemysłu Ziemniaczanego S.A. w Luboniu, zakład w Stawie (pow. Słupca) ma zakontraktowane 107 tys. t ziemniaka w ramach 680 umów. Nowa linia skalibrowana jest na określony procent skrobi i nie mogą przy takiej nadprodukcji ziemniaka w tym roku oraz generalnie niższej niż zwykle jakości przyjmować do przerobu odrzutów ziemniaka jadalnego, czy też partii mocno zanieczyszczonych czy zgniłych. Musieliby de facto przeprowadzać utylizację tych ziemniaków zamiast ich przerobu na skrobię – podaje WIR.

Jak przypomina, dwa lata temu plantatorzy zakupili od zakładów 236 t sadzeniaka Tajfuna i 89 t Cekina. W bieżącym sezonie Cekina już nie rozprowadzano, tylko rozeszły się 3 transporty Tajfuna.

- Wszyscy uczestnicy zgodnie stwierdzili, że tym plantatorom, którzy otrzymali te sadzeniaki trzeba pomóc. Natomiast Zakład jest nastawiony na produkcję skrobi i ze względów ekonomicznych nie może przyjmować ziemniaków jadalnych do przerobu od pozostałych dostawców – poinformowano.

Podobał się artykuł? Podziel się!