Nadal trwają siewy rzepaku, można jednak powiedzieć ze są już na ukończeniu. Po ostatnich niestety tylko lokalnych przelotnych deszczach jest nadzieja na wyrównane wschody, tam gdzie nie popadało sytuacja jest nadal tragiczna. Są plantacje zasiane już ponad dekadę temu, a obserwowane wschody są bardzo nierówne i przerzedzone.

Niestety trzeba mieć świadomość, że po tak ciepłym i suchym sezonie kolejnym problemem mogą okazać się szkodniki w rzepaku. Są już pierwsze doniesienia o pchełkach, które jak pisaliśmy wcześniej mogą pojawiać się na plantacjach rzepaczanych już w fazie liścieni. Progiem ekonomicznej szkodliwości w przypadku pchełek ziemnych jest 1 chrząszcz na 1 mb rzędu, a w przypadku pchełki rzepakowej (pojawiającej się zazwyczaj nieco później) to 3 chrząszcze/m.b. rzędu. Po przekroczeniu tych progów należy opryskiwać plantację jednym z zarejestrowanych preparatów.

Istnieje zatem obawa, że rzepak będzie potrzebował ponownie kilku nalistnych zabiegów ochroniarskich skierowanych przeciwko szkodnikom. Niestety w Polsce w terminie jesiennym zarejestrowane są wyłącznie pyretroidy. W przypadku pchełek są doniesienia o populacjach odpornych na te substancje.