Pomimo ostatnich przelotnych deszczy, nie każdy region Polski może odetchnąć z ulgą. W niektórych regionach opadów nie było lub zdecydowanie spadło ich za mało (np. południowa część woj. łódzkiego). Tam rośliny dają już wyraźne symptomy niedoboru wody. Profil glebowy jest znacznie przesuszony. W takich warunkach wstrzymywane są także decyzje o rozsiewaniu pogłównych dawek nawozów azotowych.

Rolników martwi fakt, że na polach ciągle jest sucho. Najtrudniejsza sytuacja jest nadal w pasie Nizin Środkowopolskich, choć lokalnie dzięki burzom sytuacja nieznacznie się poprawiła. W tych regionach okresowa posucha panuje już w zasadzie od kilku miesięcy. Na niedobór wilgoci nie narzeka tradycyjnie południe kraju. Tam opadów było znacznie więcej.

Gleby są przesuszone, co utrudnia rozwój główne roślin jarych. Na nich można zaobserwować już wyraźne symptomy niedoboru wody. Najgorzej jest na glebach lżejszych, które wilgoć akumulują najsłabiej. Zagrożone są plantację grochów oraz łubinów, które wchodzą teraz w okres krytyczny związany z zapotrzebowaniem na wodę. Późno siane uprawy (warzywa gruntowe, kukurydza) wschodzą nierównomiernie i bardzo długo. Rzepak natomiast redukuje łuszczyny.

Z racji niedostatecznej wilgoci rolnicy w niektórych rejonach wstrzymują decyzję o pogłównych dawkach azotu. W pszenicy ozimej chcą podawać trzecią dawkę, ale martwią się, że w obecnych warunkach nawóz nie zostanie odpowiednio rozpuszczony i przemieszczony do strefy korzeni. Podobnie sytuacja ma się w burakach cukrowych i kukurydzy, w których nadszedł czas na podanie pogłównej wspomagającej dawki azotu. Tam gdzie opadów było więcej rolnicy śpieszą się, by wykorzystać tę wilgoć i wykonują głównie zabiegi nawozowe.