Potencjał roślin uprawnych nie jest w pełni wykorzystywany i cały czas poszukuje się rozwiązań dla możliwości upraw ozimych roślin bobowatych, tak by wykorzystać zasoby wody z gleby po zimie. O wielkości potencjału roślin bobowatych na przykładzie grochu mówił prof. dr. hab. Jerzy Szukała z Katedry Agronomii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Podczas Ogólnopolskiego Dnia Grochu i Łubinu w Przebędowie 17.06.br. w Wielkopolsce pokazał dwie rośliny grochu odmiany Tarchalska siane w listopadzie i marcu.

Groch tej odmiany na próbę wysiano 23.11.2014 r. w Stacji Doświadczalnej Złotniki (Wielkopolska) Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Okazało się, że bardzo dobrze sobie poradził - od grudnia do końca lutego nie było zimy, a po trzech miesiącach, 22.02.br widoczne były wschody.

Różnice między roślinami tej samej odmiany z siewu listopadowego, a sianymi 23.03. br. były widoczne gołym okiem. Groch siany w listopadzie miał więcej strąków oraz nasion i niejako uciekł przed suszą. Rośliny siane w zalecanym terminie marcowym były zdecydowanie niższe z mniejszą liczbą strąków. Ten rok okazał się wyjątkowo niekorzystny dla upraw bobowatych, z uwagi na niedobory wody, braki opadów w fazach krytycznych dla tych upraw. Dla roślin bobowatych okresem krytycznym zapotrzebowania na wodę jest moment od późnego pąkowania – początku kwitnienia do zawiązywania strąków.

Trzeba zwrócić uwagę, że listopadowy termin grochu jest doświadczeniem i nie należy traktować go jako zalecenia uprawowego. Wskazuje jednak niewykorzystane możliwości i potencjał, jakie drzemią w roślinach odmian bobowatych.

Podobał się artykuł? Podziel się!