- Obecne przepisy PROW skłaniające rolników do siewu międzyplonów ścierniskowych zarówno jako EFA jak i w przypadku programów rolnośrodowiskowych nie jest do końca zgodna z naszymi warunkami gospodarowania. Uprawa roślin międzyplonowych, które zabierają wodę, do których należą także rośliny bobowate, przynieść może więcej szkód niż pożytku. Szczególnie odczuwalne jest to w lata suche, kiedy wodą należy gospodarować szczególnie oszczędnie – odpowiadał prof. Grzebisz.

Kontynuując temat przypomnijmy sobie, co w tym roku działo się na polach, na których zasiano międzyplony. Dotyczy to zarówno międzyplonów ozimych jak i ścierniskowych. Ich siew w programie rolnośrodowiskowym i obowiązek ich likwidacji dopiero w terminie wiosennym, wiąże się często z koniecznością wykonania orki wiosennej lub innych zabiegów uprawowych, mocno przesuszających glebę. Rośliny międzyplonowe wyczerpały skąpe zasoby wody glebowej, uprawki dodatkowo przesuszyły glebę i zasiane rośliny następcze cierpiały wyjątkowo w tym sezonie na brak wody.

Przypomnijmy także, co się działo w okolicach terminu siewu międzyplonów ścierniskowych, w przypadku realizacji EFA (jednego z komponentów zazielenienia). Na skutek suszy wielu rolników miało trudności z terminowym wykonaniem siewu roślin międzyplonowych (termin mijał 20 sierpnia). Bojąc się sankcji i konsekwencji rolnicy wykonywali zabiegi wbrew logice, siali międzyplony, które rozwijały się bardzo powoli i zabierały resztki wilgoci. Często siali taki międzyplon po zbiorze rzepaku, w miejsce którego po 1 października (termin likwidacji takiego międzyplonu) siali pszenicę ozimą. Pszenica zasiana w takie stanowisko, tam gdzie nadal opadów było jak na lekarstwo, wyjątkowo słabo wschodziła i bardzo nierównomiernie.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!