Jak zaznacza prof. Michalski, przeważnie w analogicznym okresie lat ubiegłych,  kukurydza w tym czasie drożała. Teraz jej cena obniżyła się do poziomu nawet poniżej 500 zł/t.

- Mamy na rynku bardzo dużo kukurydzy. Dodatkowo zapowiadają się kolejne wysokie zbiory. Faktem jest, że w Polsce część rolników zraziła się z powodu niższych cen i w tym roku nie wysiała tego gatunku, ale i tak areał uprawy ma przekroczyć w sumie mln ha – mówi prezes.

Według majowych prognoz USDA (ministerstwa rolnictwa USA) zbiory kukurydzy w skali globalnej w sezonie 2015/2016 są prognozowane na 989,83 mln ton wobec 996,12 mln ton w poprzednim sezonie - mniej o 0,6 proc. - Większość kluczowych producentów i eksporterów tego gatunku zbóż odnotuje spadek produkcji. Unijne zbiory są oceniane na 68,3 mln ton, tj. o 7,2 proc. mniej niż sezon wcześniej. Warto odnotować spodziewany wzrost produkcji tego gatunku w Chinach, Argentynie i Kanadzie – podaje FAMMU/FAPA.

- Problemem u nas jest też duży import ziarna z Ukrainy. Surowiec ten już dawno oferowany był po mniej niż 500 zł/t, dlatego jest konkurencyjny dla naszej kukurydzy – dodaje prof. Michalski.
W jego opinii, aby produkcja kukurydzy się opłacała, rolnik powinien za suche ziarno otrzymać co najmniej 600 zł/t. Niestety na taką cenę w tym roku się nie zapowiada.

Obecnie największym kłopotem w uprawie kukurydzy w kraju są dziki, które niszczą uprawy. – Podchodzą coraz bliżej gospodarstw rolnych, nie boją się ludzi. Problem dotyczy nie tylko regionu tzw. zagłębia kukurydzianego – Podlasia, ale całej Polski – dodaje.