Farmerzy chętnie uczestniczyli w sesji pytań do prelegentów. Jedno z nich dotyczyło problemów z tegoroczną suszą i brakiem melioracji. Prof. Janusz Igras z Instytutu Nowych Syntez Chemicznych – uczestnik panelu dyskusyjnego, przyznał rację rolnikowi, że w obszarze małej retencji powinno się coś w naszym kraju zmienić, ale to już są decyzje polityczne. Jednak bez roztworu glebowego, nawet mimo możliwości budowania przez producentów rolnych zapasów wody przy pomocy zabiegów agrotechnicznych, roślina nic nie pobierze. Zaznaczył, że Polska powinna powoli myśleć o wprowadzeniu nawodnień ciśnieniowych, chcąc zwiększyć konkurencyjność na rynku europejskim.

Następne pytanie padło na temat wyboru konkretnego programu do obliczenia dawek nawozowych. Na rynku jest ich bardzo dużo, dlatego chciał się poradzić ekspertów, który polecają? Nikt nie dał jednoznacznej odpowiedzi w tej sprawie, jednak prof. Igras podkreślił, że należy w takiej sytuacji wybierać polskie programy, oparte o nasze plany, bo są one dostosowane do warunków na których się gospodaruje. Programy takie powinny być skalibrowane, a nie zawsze jest to możliwe, bo inne wskaźniki obowiązują w Polsce, a inne w Niemczech, np. w wypadku pobierania składników pokarmowych.

Brak progów ekonomicznej szkodliwości dla niektórych agrofagów budził wśród rolników dużo emocji, dlatego pytali czy można stosować się do tych obowiązujących w innych krajach. Jak podkreślił prof. Marek Mrówczyński z Instytutu Ochrony Roślin – uczestnik panelu dyskusyjnego, owszem można z nich skorzystać, ale „tych bliskich sąsiadów”, czyli z Czech, Słowacji czy w Niemczech. Prace nad opracowywaniem nowych progów cały czas trwają. Są one jednak bardzo kosztowne i długotrwałe. Poza tym część z nich jest już przestarzała np. dla stonki ziemniaczanej obowiązuje próg sprzed pół wieku i trzeba go zweryfikować.

 

Zobacz zdjęcia z konferencji