Wielkość zbiorów rzepaku nie napawa rolników optymizmem, którzy stwierdzają, że tegoroczne plony rzepaku są złe. O zbiorach rzepaku mówi redakcji Bogdan Wlekły, który przewodniczy stowarzyszeniu producentów rolnych Kłos z Lubasza zrzeszających 8 rolników z powiatu czarnkowsko-trzcianeckiego, w woj. wielkopolskim. Rolnicy ze stowarzyszenia gospodarzą w sumie na 1400 ha ziemi, a zbiory rzepaków, które uprawiane są na 450 ha zostały właśnie zakończone.

- W tym roku nie było rośliny rzepaku bez uszkodzonego korzenia przez śmietkę kapuścianą. Przełożyło się to na gorsze zimowanie roślin i wymarznięcia. Rzepaki zdecydowani plonują słabiej w porównaniu do ubiegłego roku. W wyniku uszkodzeń osłabione rośliny rzepaku gorzej budowały pędy boczne.– mówi Bogdan Wlekły.

W rejonie powiatu czarnkowsko-trzcianeckiego na wiosnę rozkład opadów nie był sprzyjający, deszcze przyszły dopiero w czerwcu. W efekcie tegoroczne rzepaki na pędach bocznych praktycznie nie zawiązały łuszczyn i nie wykształciły nasion. Dodatkowo w czerwcu przyszło gradobicie, w wyniku którego część rzepaków osypała się przedwcześnie.

- W tym sezonie zbieramy mniej rzepaku i w zależności od pola plony kształtują się w wielkości 1 – 3 t/ha. W ubiegłym roku średnia zbiorów to 4 t/ha. Zdecydowanie jest to wynikiem braku zapraw neonikotynoidowych w rzepaku. Wszystkie rzepaki uszkadzała śmietka kapuściana, przed którą nie było jak chronić roślin – mówi Bogdan Wlekły.

Ochrona nalistna nie jest tak skuteczna, jak zaprawy. Trzeba trafić z opryskiem w momencie nalotu śmietki kapuścianej, ale jeszcze zanim szkodnik zdąży złożyć jaja. W praktyce, przy dużym areale upraw jest to niemożliwe. Dlatego uszkodzenia były tak liczne, spowodowały osłabienie rzepaku i spotęgowały wymarznięcia.