Część rozważa i wybiera oszczędności w nawożeniu. Bywa, że rolnicy rezygnuję z podawania jakże ważnego fosforu, bowiem nawozy fosforowe nie należą do najtańszych i wybierają w ten sposób ich zdaniem „mniejsze zło”. Można sobie na taki ruch pozwolić i dokarmiać fosforem dolistnie w fazach formowania plonu bez konieczności nawożenia pod korzeń w przypadku, gdy w wyniku analizy gleb zasobność gleby w fosfor jest wysoka. Trzeba jednak pamiętać, jeśli uprawia się rzepak i zboża konsumpcyjne nie warto oszczędzać na nawozach fosforowych.

W celu obniżenia kosztów produkcji dość powszechna jest też rezygnacja z jesiennej ochrony roślin, która niestety w tym roku odbiła się przysłowiową czkawką. Jesienio-zima, jaką mieliśmy w tym roku stwarzała dogodne warunki do rozwoju patogenów. Wiosną występowało silne porażenie w plantacjach niechronionych i widoczne to było zwłaszcza w jęczmieniach i generalnie uprawach na glebach słabszych. Wówczas na wiosnę, albo na trzeba było jak najszybciej działać fungicydem – choć w wyniku porażenia i tak rośliny zostały już uszkodzone, przez co później w czasie wegetacji wyglądały słabiej, a te w najgorszej kondycji szły pod pług. Sylwester Jastrzębski z powiatu wrocławskiego na Dolnym Śląsku także rozpoczynał wiosenny oprysk od części plantacji, które siane były w późniejszym terminie (po kukurydzy) i w które nie stosował już preparatów ochronnych. Po zimie te pola pszenicy prezentowały się najgorzej, do tego nałożyły się niedobory wody w glebie. Tak więc ryzyko zaniechania oprysków ochronnych jesienią było (i jest) wysokie, tym bardziej że pogoda pozwalała na ich przeprowadzenie w dość długim przedziale czasu (lokalnie, nawet w listopadzie).

Kolejnym wyjściem, które wprowadzają plantatorzy jest wykorzystywanie zamienników popularnych (niestety znowu nie najtańszych) środków ochrony roślin, czyli generyków. Przy uprawie konsumpcyjnej zbóż są one przeważnie stosowane w ochronie jesiennej, w rzepaku ewentualnie w zabiegach łączonych z droższymi preparatami. W uprawie zbóż paszowych dla wprowadzenia oszczędności rolnicy zazwyczaj dla ochrony roślin wykorzystują tańsze środki, czyli generyki, jak i nie stosują oprysków jesienią. Z tego rozwiązania korzysta Mariusz Dziamski, rolnik z powiatu szamotulskiego w Wielkopolsce, który stwierdził, że jego pszenżyto w tym roku wygląda średnio w zależności od stanowiska (wpływ na to ma susza doskwierająca w regionie, uprawa jest na glebach klasy III, V i VI) i mógł zastosować droższe środki do ochrony roślin, choć zastanawia się czy to znacząco zmieniłoby stan upraw.

Podobał się artykuł? Podziel się!