Komisja Europejska od grudnia 2013 r. wprowadziła zakaz stosowania trzech substancji czynnych z grupy neonikotynoidów. Dwuletni zakaz nakierowany jest przede wszystkim na zaprawy nasienne, dla których obecnie nie ma żadnych alternatywnych rozwiązań, a więc nie ma zamienników. W tym sezonie po raz pierwszy zabrakło tych zapraw. Jak się to odbiło na produkcji? Czy obawy o zwiększeniu liczby zabiegów, zmniejszeniu opłacalności produkcji i większej presji szkodników się potwierdziły?

Wielu rolników i organizacji zgłaszało takie problemy już wcześniej. Teraz próbują to ocenić sami producenci. - W związku z prowadzonym przez KZPRiRB monitoringiem upraw ze względu na czasowy zakaz stosowania zapraw neonikotynidowych w rzepaku prosimy o wypełnienie ankiet - poinformował w listach wysłanych rolnikom Daniel Piotrowski, pełnomocnik zarządu Zrzeszenia.

- Badanie na obecność szkodników w rzepaku po zasiewach 2014 roku są równocześnie prowadzone przez jeden z ośrodków naukowych. Takie badanie oraz prośbę o wypełnienie kolejnej ankiety chcemy powtórzyć w kolejnym sezonie - dodał.

Ankieta opiera się o monitoring uprawy rzepaku, konkretnie porównanie uprawy przy użyciu nasion zaprawionych neonikotynoidami w 2013 r. i latach wcześniejszych z rokiem 2014 (bez zaprawy neonikotynoidowej). Na jakie pytania mają odpowiedzieć producenci?

Należy porównać udział materiału siewnego kwalifikowanego, liczbę roślin uszkodzonych dla najgroźniejszych wówczas szkodników uwzględniają progi szkodliwości, a więc pchełek i śmietki kapuścianej, a także określić procent uszkodzonych roślin. Zestawienie powinno też zawierać wyliczenie wzrostu bądź spadku kosztów środków produkcji. Badanie prowadzone jest do 15 lutego.