Postęp biologiczny w hodowli rzepaku jaki się dokonał w II połowie XX wieku dotyczył głównie zmian jakości uzyskiwanego oleju. z nasion. Usunięcie kwasu erukowego i glukozynolanów wprowadziło duże zmiany w metabolizmie roślin i pogorszyło ich żywotność. Stąd już 10 lat temu hodowla (polska) wyznaczyła nowe kierunki pracy zmierzające do uzyskania w rzepaku ozimym form tolerancyjnych na czynniki środowiskowe, uproszczenia agrotechniczne, lepiej wykorzystujących nawozy azotowe, odpornych na wyleganie, umożliwiających ograniczenie stosowania pestycydów. Z planów tych niewiele udało się zrealizować.

Priorytetem dla firm hodowlano-nasiennych stały się wymagania odbiorców rzepaku – przemysłu tłuszczowego i paliwowego. Pod ich presją skoncentrowano prace nad dwoma elementami: wzrostem plonu (efektem jest postępujący udział w uprawie odmian heterozyjnych), oraz dalszym doskonaleniem składu oleju. Chodził o podwyższenie zawartości kwasu oleinowego przy równoczesnym zmniejszeniu zawartości kwasu linolenowego. Olej taki jest naturalnie bardziej stabilny, tzn. nawet przy długim przechowywaniu nie jełczeje.

Na niewątpliwym sukcesie jaki osiągnięto w odniesieniu do obu tych cech, głębokim cieniem kładą się kolosalne straty zimowe do jakich doszło podczas kilku ostatnich zim. Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku (KZPR) oceniło, że wiosną ubiegłego roku trzeba było przesiać 40 proc. powierzchni uprawy tej rośliny. W tym roku według oceny rzeczoznawców terenowych GUS, do zaorania kwalifikuje się w skali kraju blisko 30 proc. rzepaku. Są jednak obszary, gdzie straty są znacznie wyższe. W woj. łódzkim wymarzło ponad 90 proc. upraw tej rośliny, w woj. lubuskim 70 proc., w kujawsko-pomorskim ponad 60 proc., a w wielkopolskim nieomal 50 proc. Stąd KZPR ocenia, że szacunek GUS-u jest zbyt optymistyczny i należałoby podwyższyć go o 5 proc.

Można ulec wrażeniu, że przetwórcy ziarna rzepakowego naciskając na hodowców stracili z pola widzenia potrzeby swoich naturalnych partnerów, czyli plantatorów rzepaku. W efekcie swych poczynań „wylali dziecko z kąpielą”. Zyskali na jakości surowca, natomiast zwiększoną podaż surowca osiągnięto tylko dzięki powiększeniu areału uprawy. Plony nie wzrosły. Wciąż oscylują wokół 2,5 t/ha. Zniechęcenie hodowców do realizacji planów hodowlanych z początku XXI w. zrodziło natomiast inne konsekwencje.