Oszacowanie powierzchni uprawy rzepaku od lat nie jest łatwym zadaniem, a podawane liczby przez różne instytucje, bardzo się od siebie różnią. Organizacje rolnicze postulowały wielokrotnie, aby wykorzystać do tego np. dane Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Nie udało się. W tym sezonie okazuje się, że jest to jeszcze trudniejsze, gdyż dane te bardzo rozmijają się ze sobą.

Jeszcze niedawno pisaliśmy o szacunkach Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, które zostały ocenione na 800-850 tys. ha, tj. o 2-8 proc. mniej w porównaniu z minionym już sezonem.

Zdaniem rolników areał jest dużo mniejszy, właśnie z powodu pogody. Gorszy jest też stan upraw, bowiem problemem nie tylko było wykonanie samych siewów, ale też nadmiar wilgoci, który powoduje gnicie roślin i nadmierne wystąpienie chorób – zwłaszcza suchej zgnilizny kapustnych. Trzeba też zauważyć, że przed sobą mamy też jeszcze zimę, która oby nie, ale jest takie prawdopodobieństwo, że również może uszczuplić areał uprawy tej rośliny.

- W sierpniu 2017 r., tj. w okresie podejmowania decyzji produkcyjnych o zasiewach rzepaku pod zbiory następnego roku, relacja cen rzepak : pszenica kształtowała się na poziomie 2,43 : 1, wobec 2,65 : 1 w sierpniu 2016 r., a więc mimo spadku, nadal była korzystna dla producentów rzepaku, co jednak nie przełożyło się na wzrost jego zasiewów pod przyszłoroczne zbiory, głównie z powodu niekorzystnych warunków pogodowych w okresie siewów, szczególnie w północno-zachodniej i północnej Polsce – czytamy w najnowszym raporcie Instytutu Rynek rzepaku.

Z nieoficjalnych informacji od rolników wynika, że areał ten wynosi tylko ok. 700 tys. ha.

Ciekawi jesteśmy jak nasi Czytelnicy oceniają wielkość uprawy rzepaku. Czy wysiane zostało tyle ile planowano i w jakiej kondycji jest uprawa?

Podobał się artykuł? Podziel się!