Ostatni tydzień minął nam pod znakiem upałów i burz. Silne burze, miejscami z gradem przeszły m.in. przez woj. lubuskie, wielkopolskie i kujawsko-pomorskie. Tuż przed zbiorem rzepaku, porywisty wiatr, nawalny deszcz czy grad potrafi wymłócić dojrzałe łuszczyny do tego stopnia, że w takie plantacje nie ma sensu wjeżdżać kombajnem.

Jeśli na plantacji powstała szkoda, a rzepak był ubezpieczony od poszczególnego ryzyka (grad, nawalny deszcz, huragan), zgłaszamy to zdarzenie w stosownym towarzystwie ubezpieczeniowym i czekamy na przyjazd likwidatora, który oceni rozmiar szkód. Warto jednak zapoznać się z Ogólnymi Warunkami Ubezpieczenia  (OWU) danego towarzystwa ubezpieczeniowego, z którym zwarliśmy umowę, by dowiedzieć się jak dalej postępować z taką plantacją (np. czy zanim przyjedzie likwidator można plantacje kombajnować, czy jest obowiązek zostawić pas kontrolny niezbędny do oceny itp.)

Zdarzenie klęskowe warto także zgłosić w urzędzie gminy, w której położone jest gospodarstwo. Pierwszym krokiem powinno być złożenie wniosku z prośbą o powołanie komisji szacującej straty.

Niestety mamy sygnały, że lokalnie doszło do bardzo silnych gradobić i niektóre plantacje trzeba likwidować. Wówczas możemy sięgnąć już tylko po talerzówkę. Warto jednak poczekać kilka dni, aż osypane nasiona wykiełkują. Postępowanie najlepiej powtórzyć kilkakrotnie, aby zlikwidować na przyszłość jak największą liczbę potencjalnych samosiewów.

Podobał się artykuł? Podziel się!