W okresie zielonego pąka pojawienie się już średnio jednego chrząszcza na roślinie jest sygnałem do wykonania zabiegu chemicznego. Kilku producentów z Kujaw donosi nam, że w regionie tym w okresie ciepłej pogody, próg ten nie został jednak przekroczony, a pierwszy nalot słodyszka udało się zwalczyć  przy okazji wykonywania zabiegów insektycydowych na chowacze. 

Niestety niezwalczony słodyszek może obecnie stworzyć niebezpieczną sytuację. Po wczesnych jego nalotach przyszło ochłodzenie. Z jednej strony powoduje ono wstrzymanie nalotów i zmniejszenie aktywności słodyszka, z drugiej jednak te słodyszki, które już naleciały na plantacje pochowały się w pąkach i mogą w nich dokonywać coraz większych strat.

Ponadto ochłodzenie z pewnością przyhamuje także rozwój rzepaku, co oznacza, że rośliny długo będą przechodzić do następnej fazy, czyli do fazy kwitnienia. Słodyszek wówczas będzie miał sporo czasu na żerowanie. 

Warto zatem zlustrować plantację rzepaku pod kątem występowania słodyszka oraz jeśli do tej pory tego nie uczyniono podnieść żółte naczynia do wysokości pąków kwiatowych. Dzięki temu szybciej wychwycimy kolejne naloty tego szkodnika.

Czytaj także: 

>>> Rośnie odporność słodyszka na insektycydy

>>>Preparaty przeciwko słodyszkowi rzepakowemu i chowaczom: brukwiaczkowi oraz czterozębnemu

 

Podobał się artykuł? Podziel się!