Odpowiedzi na te pytania uzyskamy niebawem. Lokalnie nie ma co się łudzić na pewno szkodniki dadzą o sobie znać, bo takie doniesienia były notowane co roku. Czy to jednak będzie problem na większą skalę, czas pokaże. Wybór środków nalistnych nie jest duży, ale wystarczający gdyż póki co raczej nie powinno się obserwować zjawiska odporności szkodników jesiennych rzepaku na dostępne substancje czynne. Wynika to głównie z tego, że wcześniej tylko lokalnie były one używane i na nie dużą skalę.

Jak zatem się przygotować na walkę w dobie wycofania neonikotynoidów?

PRZEDE WSZYSTKIM MONITORING

Postawić trzeba przede wszystkim na monitoring. Również w okresie jesieni, na plantacje należy wyłożyć żółte naczynia. To jest wypróbowany sposób na monitorowanie pierwszych nalotów i aktywności szkodników. Lustracja plantacji jest tym bardziej istotna, że wiele serwisów internetowych wspomagających podejmowanie decyzji dotychczas nie zajmowała się problemem występowania szkodników jesiennych w rzepaku. Miejmy nadzieje jednak, że będą aktywne w tym okresie i wspomagać będą rolników swoim profesjonalnymi obserwacjami.

PRAWIDŁOWA AGROTECHNIKA

Niestety uproszczenia w uprawie (brak podorywek oraz uprawa bezorkowa) połączone z uproszczonym zmianowaniem prowadzą do wzrostu nasilenia występowania szkodników. Pewne rezultaty da jak największa izolacja przestrzenna między tegoroczną a ubiegłoroczną plantacją. Niszczyć chwasty z rodziny kapustowatych - będących żywicielami szkodników. Z punktu widzenia fitosanitarnego najlepszym przedplonem będą motylkowe, a rzepak na tym samym polu nie powinien przychodzić częściej niż co 4 lata.

TERMIN SIEWU

Możliwie najwcześniejszy, ale racjonalnie dobrany termin wysiewu może ograniczyć szkody wywołane przez szkodniki jesienne. Większość szkodników rozpoczyna swoją aktywność we wrześniu. Wielkość szkody wywołanej przez szkodniki uzależniona jest od fazy rozwojowej rośliny. Silniejsza roślina będzie mniej podatna na uszkodzenia.

ZWIĘKSZONA NORMA WYSIEWU

Gęstości siewu rzepaku powinna oscylować od 40 do 50 roślin na m2. Zwiększenie jej nawet do 50-60 r na m2 może okazać się całkiem trafnym rozwiązaniem w przypadku gdy szkodniki zredukują nam obsadę przed zimą.