Jak zauważa dr Ewa Jajor, już późnym latem 2010 r. wysokie uwilgotnienie gleby uniemożliwiło przeprowadzenie w odpowiednim czasie właściwych zabiegów uprawowych i siewu. Skutkowało to opóźnieniem lub niekiedy nawet zaniechaniem siewu rzepaku. Rozwój roślin był spowolniony także z powodu niskich, jak na ten okres, temperatur.

- Jesienią na niektórych plantacjach nie udało się wykonać zabiegu przy użyciu fungicydów w fazie 4-8 liści właściwych. Jeżeli go wykonano, to ze względu na wysoki poziom infekcji często nie zlikwidowano całkowicie zagrożenia - mówi dr Jajor.

Czy to będzie skutkowało większymi infekcjami chorób tej wiosny? - Tak, można się spodziewać, że wiosną będziemy obserwować większe nasilenie sprawców chorób, zwłaszcza suchej zgnilizny kapustnych. W niektórych rejonach już jesienią obserwowano rośliny porażone przez sprawcę kiły kapusty. Może to być przyczyną likwidacji plantacji rzepaku na wiosnę. W ostatnich latach na nielicznych, jak dotąd, polach obserwowano wiosną objawy porażenia przez grzyby rodzaju Typhula (zgnilizna rzepaku). Choroba ta może wystąpić na obszarach, gdzie dłużej zalegał śnieg, który spadł na niezamarzniętą glebę - dodaje specjalistka.