Nie tylko tegoroczna susza spowalnia rozwój rzepaku. Na obecną często nienajlepszą kondycję roślin miały również wpływ szkodniki jesienne, które na szczęście nie wyrządziły w tym sezonie aż tak poważnych szkód jakie notowane były w zeszłym roku. Lokalnie jednak pojawiały się w dużym nasileniu i jeśli nie były zwalczane odpowiednimi insektycydami powodowały liczne uszkodzenia na plantacjach.

Jak co roku tradycyjnie w nowych zasiewach rzepaczanych pojawiło się 3 pokolenie śmietki kapuścianej, która ostatecznie nie okazało się aż tak groźne jak z początku przypuszczano. Być może to efekt ograniczenia populacji śmietki przy okazji zwalczania pozostałych szkodników jesiennych.

Lokalnie jednak szkodnik ten nie odpuścił i intensywnie nalatywał na plantacje rzepaku. Objawy żerowania w postaci wydrążonych kanalików wyraźnie można zaobserwować właśnie teraz. W tych korytarzach bez problemu można odnaleźć sporą już dość larwę szkodnika. W jednym korzeniu może żerować nawet kilkanaście takich larw.

W efekcie uszkodzeń rośliny mogą tracić turgor, żółknąć lub nawet zamierać. Osłabione, narażone na przemarznięcie w trakcie zimy. Wiosną natomiast rzepak często wylega oraz wcześniej dojrzewa.

W sprzyjających warunkach (ciepło oraz wilgoć) korzenie potrafią się dość dobrze regenerować. Niestety głównie z powodu suszy rzepak bywa w nienajlepszej kondycji stąd uszkodzenia korzeni mogą pogłębiać problem na polu.

Na interwencję w przypadku stwierdzenia wielu uszkodzeń spowodowanych przez śmietki jest oczywiście za późno. Zresztą obecnie i tak nie ma w rzepaku żadnego zrejestrowanego preparatu, który jest dopuszczony do zwalczania tego szkodnika. Można to czynić przy okazji ograniczania populacji np. pchełek czy mszyc. Zabieg taki jednak musi zostać wykonany w stosowanym terminie tj. najlepiej w okresie składania jaj i wylęgania się larw śmietki, który najczęściej przypada na przełom września i października. 

Podobał się artykuł? Podziel się!