W ostatnim czasie zostały nagłośnione problemy związane z bardzo niskimi cenami płodów rolnych, a zwłaszcza rzepaku. Ceny w punktach skupu odbiegają znacznie od tych uzyskiwanych w roku ubiegłym, a także od notowań na europejskich giełdach towarowych. Środowisko rolnicze uważa, że w Polsce ceny coraz mniej odpowiadają notowaniom, a są bardziej elementem gry rynkowej.

Bodgan Zioła podkreśla, że rolnicy nie mają żadnego zabezpieczenia: „dawniej w Unii Europejskiej pilnowano rynku rolnego. Nie pozwalano, żeby ściągano płody rolne z krajów spoza UE. Dzisiaj dla nas problemem jest Ukraina, którą wszyscy chcą przyjąć do Unii Europejskiej, a ona nam tę cenę zbija na dół".

- KRIR jest zbulwersowana tym co się dzieje. Minister nie broni interesów rolników tylko broni interesów państwa. Poza tym jest nagonka na rolników. Wszyscy patrzą na dobrze wyposażone gospodarstwa i sprzęt, zapominając, że maszyny są kupione na kredyt. Rolnicy muszą spłacać kredyty, jednak w sytuacji nieopłacalności produkcji np. rzepaku, część gospodarstw padnie - przewiduje Zioła.

Zaniepokojeni rolnicy zorganizowali w ubiegłym tygodniu protest przed Urzędem Wojewódzkim w Opolu. Protestowali też rolnicy w Grudziądzu.
Ci pierwsi spotkali się z wicewojewodą odpowiedzialnym za sprawy rolnictwa Antonim Jastrzembskim. - Wojewoda jest wprawdzie przedstawicielem rządu w regionie, lecz nie ma możliwości decyzyjnych, miał to być raczej sygnał, że zaczyna się dziać coś złego - wyjaśnia Bogdan Zioła.

Podobał się artykuł? Podziel się!