W Polsce od ponad 25 lat uprawia się rzepak bezerukowy.- Ponowne wprowadzenie do uprawy rzepaku wysokoerukowego niesie duże zagrożenie pogorszenia surowca na cele spożywcze oraz spowoduje potrzebę znacznego zwiększenia nakładów na badanie poziomu kwasu erukowego w oleju - mówi Roman Rybacki, prezes PSPO. Innym problemem zdaniem organizacji stanie się obecność nasion rzepaku erukowego w glebie i jego samosiewy.

Podczas zbiorów osypuje się około 10 proc. nasion, które w glebie zachowują zdolność do kiełkowania nawet przez 20 lat. Wprowadzenie w latach osiemdziesiątych do uprawy odmian podwójnie ulepszonych oraz oczyszczenie pól z samosiewów trwało kilka lat i jak podkreśla IHAR nie należy tego dorobku zaprzepaszczać. Dodatkowo rzepak jest rośliną obcopylną, przekrzyżowania pomiędzy odmianami zachodzą bardzo łatwo. Może to zdaniem naukowców spowodować pogorszenie się jakości zbieranych nasion także na sąsiednich polach zasianych odpowiednim materiałem siewnym.

- Należy zaznaczyć, że rozprzestrzenianie się nasion rzepaku jest bardzo powszechne poprzez transport czy wspólne maszyny rolnicze. Nasiona rzepaku erukowego nie mają przydatności ani dla przemysłu spożywczego ani paszowego. Także na cele biopaliwowe najlepiej nadają się odmiany dwuzerowe - czytamy w raporcie PSPO.

Stowarzyszenie podkreśla, że dlatego uprawa rzepaku erukowego stanowi nie tylko zagrożenie dla przemysłu olejarskiego, ale może również spowodować straty dla całego rolnictwa.