- Siewy rzepaku w tym roku były bardzo przesunięte w czasie – opóźnione. Trwały często nawet niezależnie od regionu i ogólnych zaleceń - do 10 września. Obecnie przeważnie już wszystkie rzepaki wzeszły, nawet te siane późno, ponieważ dostały trochę wilgoci. Trzeba jednak zaznaczyć, że wschody są bardzo nierówne - zależne od wielkości opadów w danym regionie, terminu siewu, czy stanowiska – mówi w rozmowie z portalem farmer.pl Juliusz Młodecki, prezes Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych.

Młodecki jest też rolnikiem i sam zajmuje się produkcją rzepaku na terenie województwa kujawsko-pomorskiego. W jego gospodarstwie wschody zaobserwowano po upływie dwóch tygodni od siewu.

Warto wiedzie, że generalnie rzepak wysiany w optymalnym terminie i w glebę o odpowiedniej wilgotności, wschodzi po upływie tygodnia, a nawet kilku dni (3-4). W warunkach suszy wschody te się przedłużają do kilku tygodni.

Jak poradzi sobie rzepak? Trudno powiedzieć, wiele teraz będzie zależało od przebiegu pogody. Rzepak bowiem przed spoczynkiem zimowym powinien wykształcić rozetę mającą najlepiej 8-10 liści i szyjkę korzeniową o średnicy przynajmniej 10 mm (najlepiej 15 mm i więcej). Pytanie czy zdąży?

Nierównomierne wschody zaobserwował też prof. Marek Mrówczyński, kierownik Zakładu Entomologii Instytutu Ochrony Roślin PIB w Poznaniu. Rzepak w zależności od stanowiska i regionu znajduje się w fazie liścieni, ale też i dwóch liści. Zauważył on też dużą presję szkodników w łanie.

- Niestety w tych początkowych fazach rozwoju rzepak zaatakowany jest przez szkodniki. Z powodu wysokich temperatur, braku zapraw z grupy neonikotynoidów, a tym samym niemożności zwalczania szkodników w ubiegłym sezonie, bardzo dużo namnożyło się śmietki kapuścianej. Jest jej dziesięć razy więcej niż w ubiegłym roku. Zaobserwowałem też pchełki i gnatarza – mówi prof. Mrówczyński.

Naukowiec ubolewa, że rolnicy nie korzystają z możliwości ustalenia wystąpienia presji szkodników - nie wystawiają żółtych naczyń.