Szybko jednak dodaje, że sytuacja na polach jest bardzo dynamiczna i przy obecnym ociepleniu, rośliny szybko będą niwelowały opóźnienie w rozwoju. 

Przypominamy, że zasiewy rzepaku ozimego w tym roku przebiegały ze znacznym opóźnieniem w wielu regionach kraju. Działo się tak m.in. z powodu opóźnionych żniw. Problem ten dotyczył szczególnie północnych regionów kraju. Na znacznym areale zasiewy rzepaku były opóźnione również przez długotrwałe opady deszczu, co uniemożliwiło wjazd w pole.

- Na plantacjach, gdzie dochowano terminu agrotechnicznego siewu rzepaku ozimego obserwowaliśmy szybkie i w miarę równomierne wschody i rozwój roślin. Przy opóźnionym zasiewie plantacje cechuje niewyrównany rozwój – podkreśla dr Łykowski.

Naukowiec zauważa na przeważającej powierzchni zasianego rzepaku ozimego bardzo dobre działanie zastosowanych rozwiązań herbicydowych opartych na produktach zawierających metazachlor+ dimetenamid-P. Na plantacjach, gdzie składnikiem mieszanin był clomazone można obecnie jeszcze obserwować, jego zdaniem, istotne zahamowanie wzrostu i rozwoju roślin. Niestety w tym przypadku nadmierna ilość opadów oraz niskie temperatury przez ostatnie 3-4 tygodnie miały istotny wpływ na wzrost roślin.

Co jeszcze niepokoi na plantacjach rzepaku?

- W ostatnich latach istotnym czynnikiem w jesiennym rozwoju roślin było występowanie szkodników. Brak powszechnego dostępu do skutecznych zapraw również w tym roku skutkowało silnym występowaniem szkodników takich jak: śmietka kapuściana czy pchełka rzepakowa. W znacznie mniejszym stopniu występował tantniś krzyżowiaczek czy gnatarz rzepakowy – dodaje.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!