Jak uważa ekspert, na plantacjach mogą wystąpić też uszkodzenia liści, jako efekt działania niskich temperatur. W takich warunkach zabieg fungicydowy ochroni przed infekcją i rozwojem chorób grzybowych w miejscach uszkodzonej tkanki rośliny.

- Odnośnie ochrony przed szkodnikami to aktualna, nietypowa sytuacja już skróciła okres wegetacji o 2-3 tygodnie, w związku z tym możemy spodziewać się jednoczesnego nalotu chowaczy i słodyszka rzepakowego. Monitorowanie ich aktywności - żółte naczynia - będzie miało wyjątkowe znaczenie w odpowiednim doborze terminu zabiegu i jego skuteczności - dodaje Grzesiek.

Jak przypomniał, zanim zawitała do naszego kraju ponownie zima, stan upraw rzepaku ozimego był na ogół bardzo dobry. Rośliny były optymalnie wykształcone, zielone, a rozety nieuszkodzone - przeważnie z 8-10 liśćmi.

- Na plantacjach traktowanych jesienią preparatami typu regulator wzrostu i fungicyd w jednym obserwowano optymalny pokrój rośliny z odpowiednio obniżonym stożkiem wzrostu i stosownej grubości szyjką korzeniową - dodał Jerzy Grzesiek.

- Obecnie mamy do czynienia ze spadkami temperatur, w niektórych rejonach znacznymi obniżkami temperatur nawet do -20°C. Dobrze, że pola rzepaku w większości pokryte są śniegiem, ochraniającym rośliny, a zwłaszcza korzenie przed działaniem niskich temperatur, dzięki temu nie powinno być większych problemów z wymarznięciami rzepaku - uważa ekspert Syngenta.

Jego zdaniem możemy liczyć się z pewnymi, lokalnymi ubytkami na tych polach, gdzie nie ma śniegu, a temperatura spadła do minus 15 st. C. Zwłaszcza na plantacjach obsianych odmianami bardziej wrażliwymi na mróz i warunki zimowe, w tym różnice temperatur między dniem i nocą.

Podobał się artykuł? Podziel się!