W dniu 1 września br. rozpoczął się 11-ty sezon działania Systemu Prognozowania Epidemii Chorób (SPEC). Celem systemu jest wspomaganie rolników w podejmowaniu decyzji dotyczącej ochrony chemicznej rzepaku ozimego przed suchą zgnilizną kapustnych oraz optymalizacja zabiegów fungicydowych w tej uprawie.

Prof. Małgorzata Jędryczka oraz dr Joanna Kaczmarek przedstawiły portalowi farmer.pl wyniki najnowszych badań prowadzonych jesienią br.

-Dzięki wykorzystaniu pułapek wolumetrycznych rozlokowanych w całej Polsce (obecnie 9 aparatów) uzyskujemy informacje o obecności i stężeniu inokulum pierwotnego patogenów wywołujących tę groźną chorobę roślin kapustowatych. Bezpośrednią przyczyną infekcji roślin są zarodniki workowe grzybów Leptosphaeria maculans i L. biglobosa, wydobywające się - w warunkach Polski - głównie jesienią ze słomy rzepakowej porażonej w poprzednim sezonie wegetacyjnym. Nie ma zarodników, to nie ma zagrożenia chorobowego, bowiem zarodniki są przyczyną infekcji. Jeśli jednak pojawią się zarodniki, to w sprzyjających warunkach dla rozwoju patogena, co często ma w Polsce miejsce, na roślinach pojawiają się objawy suchej zgnilizny kapustnych - tłumaczą prof. Jędryczka oraz dr Kaczmarek. 

Według prowadzonego monitoringu uwalnianie się zarodników najwcześniej odnotowano w Wielkopolsce, a tuż potem na Pomorzu i Kujawach. Obecnie zarodniki uwalniane są także z owocników znajdujących się na porażonej słomie rzepakowej znajdującej się w Lubuskim, na Dolnym i Górnym Śląsku oraz na Warmii i Mazurach.

- Lato 2014 roku w niektórych rejonach kraju było dość wilgotne, co przyczyniło się do regularnego zwilżania słomy rzepakowej i systematycznego dojrzewania owocników, w których tworzą się zarodniki workowe.

-Teraz wszystko zależy od pogody w okresie jesiennym. Susza odsunie w czasie dojrzewanie owocników i jeśli potrwa długo to rośliny zdążą wytworzyć liście z grubszą warstwą woskową, przez którą nie tak łatwo przebiją się strzępki zarodników kiełkujące na powierzchni liści. Jeśli jednak pojawią się opady deszczu, wtedy owocniki będą dalej dojrzewać, a po solidniejszych deszczach mechanizm pseudotecjum (czyli owocnika) spowoduje, że pod dużym ciśnieniem „chmura zarodników" zostanie uwolniona. Zarodniki workowe bez trudu mogą zainfekować rośliny, jeśli liście pozostaną przez jakiś czas zwilżone - mówią zgodnie prof. Jędryczka i dr Kaczmarek.