Oziminy często nie wyglądają wzorcowo, w porównaniu do roku ubiegłego można w skrócie rzec, że są troszkę opóźnione w rozwoju. Można im jeszcze pomóc, wspomagając ich rozwój dokarmianiem dolistnym. W obecnych warunkach jest to nadal możliwe choć z każdym dniem takie zabiegi są coraz bardziej ryzykowne. Ostrożnie przede wszystkim należy postępować z azotem, gdyż jego aplikacja na tym etapie może okazać się negatywna w skutkach.

Z pewnych doniesień jednak wynika, że rolnicy chcą jeszcze to ryzyko podjąć, dotyczy do głównie słabo rokujących plantacji rzepaku.

- Jak tylko przelotne deszcze ustąpią, mam zamiar dokarmić jeszcze rzepak azotem (10 procentowy roztwór mocznika), siarką i magnezem (5-procentowy roztwór siedmiowodnego siarczanu magnezu) i zestawem mikroelementów, koniecznie z dodatkiem fosforu. Zazwyczaj taką aplikację stosowałem najpóźniej w drugiej dekadzie października, w tym roku dopiero teraz. W październiku kilku moich sąsiadów zasiliło rzepak jeszcze saletrą amonową, a nawet mocznikiem, które podali doglebowo. Po dziś dzień wizualnych wyników nie widać, stan plantacji się nie poprawił, było zbyt zimno i sucho, by rośliny mogły korzystać z tego azotu. Ja osobiście nie jestem zwolennikiem podawania rzepakowi nawozów azotowych pogłównie jesienią. Mocznik użyty metodą posypową zadziała zbyt późno, natomiast saletra spowoduje zbyt mocne uwodnienie tkanek roślin, co grozi złym przezimowaniem -  mówi portalowi farmer.pl rolnik z okolic Dobrzynia nad Wisłą, siejący co roku około 25 ha rzepaku.

- Ja swój rzepak oceniam jako słaby. Jest przede wszystkim bardzo niewyrównany choć obsada jest dość dobra. W zależności od miejsca wytworzył on do tej pory od 4 – 6 liści, rzadko ma 8 liści. Zasiany był w terminie dość optymalnym (w ostatnich dniach sierpnia). Najbardziej martwi mnie jego słaby korzeń, jest wyjątkowo cienki, średnice ma poniżej 5-6 mm. Postanowiłem ratować uprawę. Jeśli mi się to nie uda i słabo przezimuje, wczesną wiosną pójdzie pod pług. Szkoda dalszych nakładów na tak słabą plantację – dodaje. 

Interwencji często wymagają także zboża ozime, które również bywają w nie najlepszej kondycji. Na tym etapie można jeszcze wspomóc ich rozwój. Pisaliśmy o tym wcześniej.

Należy mieć jednak świadomość, że deszcze z ostatnich dni w połączeniu z ciepłem (dodatnie temperatury w dzień i przede wszystkim wyjątkowo ciepłe noce) powinny pobudzić oziminy do rozwoju. W takich warunkach udostępnione zostaną roślinie zablokowane na skutek suszy i niższych temperatur składniki pokarmowe, co powinno wpłynął pozytywnie na poprawę kondycji roślin. Na takich przebiegu pogody zyskać powinny przede wszystkim późno siane zboża.

Podobał się artykuł? Podziel się!