Późne siewny zalecane są w regionach zagrożonych występowaniem kiły kapusty. Na rynku dostępnych jest kilka odmian tolerancyjnych na tę chorobę, niestety nie znajdują się one jeszcze w Krajowym Katalogu Odmian, tylko Wspólnotowym (CCA).


Wbrew wcześniejszym informacjom powierzchnia uprawy rzepaku nie powinna znacząco odbiegać od tej z roku ubiegłego.

- Z powodu niższych cen uzyskiwanych za nasiona rzepaku w tym roku areał produkcji może być niższy o 10 - 20 proc. Z uprawy zrezygnują głównie te osoby, które skuszone przez dwa ostatnie lata wysokimi cenami surowca, zdecydowały się nagle na uprawę. Ci rolnicy, grupa ok. 80 tys., którzy od lat zajmują się tą uprawą i mają w tym doświadczenie, powinna pozostać wierna tej uprawie. Poza tym do tego dochodzą zobowiązania związane jeszcze z programem rolnośrodowiskowym - mówi portalowi farmer.pl Mariusz Olejnik, prezes Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych.

W strukturze zasiewów w Polsce, odróżnieniu od krajów Europy Zachodniej, przeważają odmiany populacyjne. - Średnio wysiewa się u nas 25-30 proc. mieszańców, ale tendencja jest w tym temacie rosnąca. My zawsze podkreślamy, że jeśli chodzi o odmiany hybrydowe, to można się po nich spodziewać plonów wyższych o 10-15 proc. - dodaje Olejnik.

Plony w tym roku ocenione są średnio na 2,8-3 t/ha, ale zbiory na razie trudno określić. - Problemem jest rzetelne obliczenie powierzchni uprawy, bo jak wiosną Główny Urząd Statystyczny mówi o ok. 780 tys. ha pod rzepakiem ozimym, a latem już o 925 tys. ha - to trudno to komentować - podkreśla Mariusz Olejnik.

Organizacje rolnicze podczas spotkania z ministrem rolnictwa Stanisława Klemby przedstawiły ten problem.

- W przypadku produkcji roślinnej powinniśmy wiedzieć ile zasiejemy i ile wyprodukujemy. Nie rozsądne było pozbycie się w przeszłości takich instrumentów. np. w 2011 roku GUS a za nim IERiGŻ myli się w zasiewach rzepaku o 250 tys. hektarów. Zatem rzetelna informacja o wielkościach zasiewów i produkcji jest podstawą eliminacji spekulacji - podkreślali przedstawiciele czterech organizacji: Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych, Krajowej Federacji Producentów Zbóż, Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych i Polskiego Związku Producentów Kukurydzy.

Zdaniem Olejnika to właśnie brak tych danych może przyczyniać się do spekulacji na rynku.