GUS 26 lipca opublikował wyniki Powszechnego Spisu Rolnego, z którego wynika, że w 2010 r. powierzchnia zasiewów rzepaku i rzepiku wyniosła 946 tys. ha., czyli o prawie 200 tys. ha więcej niż oszacowano w grudniu w „Wynikowym szacunku produkcji głównych ziemiopłodów rolnych i ogrodniczych". Pojawia się zatem problem, jak interpretować te dane.

Jak zauważa Agnieszka Słodowa z PSPO, zakładając, że zeszłoroczne zbiory wyniosły 2,1 mln t wskazywało by to, że średni plon kształtował się na bardzo niskim poziomie 2,2 t/ha. Oznacza to również, że w porównaniu ze Spisem Rolnym z 2002 r., a zatem w ciągu 8 lat, powierzchnia zasiewów rzepaku i rzepiku zwiększyła się o 507 tys. ha, tj. o 115,5 proc.

- W związku z danymi Spisu Rolnego GUS zweryfikował także powierzchnię obsianą rzepakiem i rzepikiem ozimym pod zbiory w bieżącym roku z podanej w kwietniu wielkości 718 tys. ha do 832 tys. ha. We „Wstępnym szacunku..." tegoroczne zbiory rzepaku i rzepiku oceniane są przez GUS na ok. 1,8 - 2,0 mln t. Ogromne różnice w danych GUS są zadziwiające. Taką sytuację utrudnia jeszcze fakt, że w Polsce nie ma dokładnych danych odnośnie areału uprawy rzepaku. Doprowadziło do tego uproszczenie wniosków ARiMR o przyznanie płatności bezpośredniej polegające na niepodawaniu przez rolników wielkości upraw danej rośliny - pisze Słodowa.