PSPO od początku swojego istnienia zwracało uwagę, że na rynku nie ma wiarygodnych danych w tej sprawie.


- Od 2007 r. podejmowaliśmy starania o przywrócenie w deklaracjach o przyznanie płatności bezpośredniej, składanych przez rolników, danych dotyczących powierzchni uprawy rzepaku. Działania te były prowadzone na różnych szczeblach decydenckich w ministerstwie rolnictwa i w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa - podkreśla dr Kempczyński.

Stowarzyszenia zwracało się do ARiMR, aby odstąpiła ona od wymogu podawania przez rolników w deklaracjach o przyznanie płatności bezpośredniej wielkości uprawy rośliny uprawnej, w tym również rzepaku, na rzecz grupy upraw.

- Niestety okazało się, że mieliśmy rację twierdząc, że efektem powyższych zmian będzie utrata źródła bardzo precyzyjnych danych statystycznych dotyczących upraw rzepaku, które staną się nieprecyzyjne i obarczone dużym błędem. Zarówno ministerstwo jak i agencja uzasadniały odejście od wymogu deklarowania powierzchni obsianej rzepakiem potrzebą uproszczenia wniosku o dopłaty - informuje dr Lech Kempczyński.

Takie działania były prowadzone do spotkania delegacji PSPO z podsekretarzem stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi Andrzejem Butrą w marcu 2012 roku.

- Podczas spotkania Butra poinformował członków delegacji, że ze względu na uwarunkowania techniczne w ARiMR nie ma obecnie możliwości do ponownego wprowadzenie do wzoru wniosku o płatność bezpośrednią obowiązku deklarowania przez rolników areału obsianego rzepakiem. W związku z tym zbiory rzepaku nadal będą musiały być tylko szacowane.Wobec tego kategorycznego stwierdzenia PSPO musiało odstąpić od dalszych działań związanych z realizacją tego postulatu - zauważa dyrektor Stowarzyszenia.

Nie ma już ministra Butry, nie ma wiarygodnych danych dotyczących powierzchni obsianej rzepakiem, bez zmian pozostał tylko pogłębiający się bałagan informacyjny w tym zakresie.

- Wobec dzisiejszych zawirowań wokół rzepaku, pozostaje nam tylko powrócić do zadania obecnym decydentom rolniczym tytułowego pytania, z nadzieją, że i oni będą chcieli to wiedzieć - dodaje dr Kempczyński.

Podobał się artykuł? Podziel się!