Konferencja zorganizowana została przez Polskie Stowarzyszenie Producentów Oleju, oraz Izbę Zbożowo – Paszową. Spotkanie prowadzili przedstawiciele obu organizacji: Adam Tański (IZP) i Mariusz Szeliga (PSPO).

Konferencja w głównej mierze poświęcona była kwestii zaspokojenia krajowego popytu na pasze wysokobiałkowe, w kontekście planowanego na 1 stycznia 2017 roku wprowadzenie zakazu stosowania pasz modyfikowanych genetycznie. Olga Michalik – Rutkowska, z Wydziału Pasz, Departamentu Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii, MRiRW, przedstawiła działania mające na celu zwiększenie krajowej produkcji pasz wysokobiałkowych, głównie poprzez uprawę roślin strączkowych. Wiesław Dzwonkowski, z Instytutu Ekonomiki Rolonictwa, i Gospodarki Żywnościowej wskazywał na stały wzrost zużycia pasz przemysłowych, szczególnie tych, przeznaczonych dla bydła i drobiu. W wieloletniej perspektywie niesie to ze sobą dalszy wzrost zapotrzebowania na białko pochodzenia roślinnego.

Większa część spotkania poświęcona była tematyce zastosowania surowców rzepakowych (nasiona, makuch, śruta poekstrakcyjna), jako alternatywa dla śruty sojowej modyfikowanej genetycznie.

 Witold Obiedziński z firmy De Heus, przedstawił możliwości zastosowania pasz rzepakowych, z perspektywy przemysłu paszowego. Wskazuje on na liczne zalety surowców pochodzących z rzepaku, takie jak wysoki poziom metioniny, cystyny, fosforu i wapnia, a przede wszystkim niską cenę. Białko rzepakowe jest blisko 25% tańsze, niż sojowe. Jako zagrożenia dla zwiększenia udziału rzepakowych surowców białkowych, przedstawił przede wszystkim niechętne nastawienie producentów żywca. Mimo że od lat, uprawiane są odmiany rzepaku o obniżonej zawartości kwasu erukowego, glukozynolanów i włókna, wśród rolników wciąż pokutuje przekonanie o szkodliwości pasz rzepakowych. Według Obiedzińskiego, gdyby udało się zmienić niekorzystne nastawienie odbiorców, surowce rzepakowe, mogłyby stanowić ponad 50 % wszystkich pasz wysokobiałkowych stosowanych w Polsce.