Rzepak jary w naszych warunkach gospodarowania nie cieszy się dużym zainteresowaniem. Rolnicy głównie sięgają po niego w sytuacji przemarznięcia plantacji rzepaku ozimego. Tak tez się stało w tym sezonie. Niestety jak donoszą nam producenci rolni, w tym sezonie likwidacje plantacji rzepaku ozimego i przesiewanie ich rzepakiem jarym nie zawsze okazywało się ekonomicznie uzasadnioną decyzją. Rzepak przynajmniej w środkowej części kraju plonuje słabo i są także sygnały, że część rolników ma poważne problemy z jego zbiorem.

Za słabe plonowanie rzepaku jarego można winić kilka czynników. O jego plenności po pierwsze decyduje genetyka. Formy jare generalnie plonują słabiej od ozimych, o około 35-40 proc. Po drugie rzepak jary ma wysokie wymagania wodne, a przypomnijmy sobie, że Pas Centralny w tym sezonie ponownie nękany był okresowymi suszami. Niewystarczająca ilość opadów okazała się z podstawowym warunkiem, dla którego osiągnięcie wysokiego plonu stało się niemożliwe. Rośliny słabo się rozwijały, nie rozgałęziały się i dodatkowo redukowały łuszczyny. Plony jakie zgłaszają nam rolnicy najczęściej mieszczą się w przedziale od 1-1,5 t/ha, rzadko podchodzą pod 2t/ha. Drugim czynnikiem mającym wpływ na plonowanie tegorocznych rzepaków jarych była wysoka presja szkodników, przede wszystkim słodyszka rzepakowego. Dla rzepaku jarego groźne okazały się także: chowacz podobnik oraz pryszczarek kapustnik. Szkodniki te poczyniły spore straty w plonie.

Kolejnym aspektem to zaniedbanie wielu plantacji spowodowane głównie nieterminowym wykonaniem zabiegów insektycydowych. W przypadku rzepaku jarego, ochrona stała się w tym roku sprawą kluczową i jednocześnie bardzo kosztowną. Zdarzało się, że plantacje które nękane były suszami, a następnie intensywnie atakowane przez szkodniki, w rezultacie zamiast pod kombajn, jeszcze przed dojrzewaniem nasion trafiały pod talerzówkę.

Dochodzą również do nas sygnały o problemach przy zbiorach. Spora część rzepaków jarych nie można jeszcze skosić. Rośliny dojrzewały bardzo nierównomiernie, a obecnie po opadach bardzo dużo roślin odmłodziło się dając zielone odrosty. Część roślin ponownie zakwitło, a chwasty zaczęły się bardzo intensywnie rozwijać. W takich warunkach niezbędny okazuje się zabieg desykacji. Na tym etapie wjechanie jednak w taki łan opryskiwaczem może przyczynić się do dużych strat w postaci osypania się nasion z dojrzałych i pękających już łuszczyn.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!