- Niestety, po bardzo sprzyjającym uprawie rzepaku ozimego w okresie jesiennym i łagodnym przebiegu pierwszej części zimy, nastąpił w jej drugiej połowie, przy braku okrywy śnieżnej, atak bardzo silnych mrozów, podczas których temperatura przy gruncie spadała poniżej 30°C. Mimo wejścia plantacji w okres zimy w bardzo dobrej kondycji, w niektórych regionach kraju atak ten nie pozostał bez negatywnego wpływu na stan roślin, czego następstwem były częściowe wymarznięcia plantacji. Wobec tej sytuacji, w niektórych rejonach kraju może nastąpić konieczność dokonania przesiewu plantacji. Nie ulega wątpliwości, że najlepszą rośliną uzupełniającą wymarznięty rzepak ozimy będzie rzepak jary - informuje Kempczyński.

Zdaniem specjalisty chociaż rzepak jary nie plonuje na poziomie ozimego, to jednak przy aktualnych potrzebach surowcowych jego uprawa może okazać się doskonałym i często jedynym uzupełnieniem planów i założeń gospodarczych poczynionych wcześniej wobec rzepaku ozimego. Należy pamiętać, że rzepak jary może być jedyną rośliną następczą po wymarzniętym rzepaku ozimym, w sytuacji kiedy na plantacji zastosowano jesienne herbicydy wykluczające wprowadzenie do uprawy zbóż jarych.

Rzepak jary rzeczywiście plonuje nieco słabiej, o około 35-40 proc., niż ozimy, ale w porównaniu z tą formą lepiej radzi sobie ze szkodliwym oddziaływaniem chwastów. Ponadto, rzepak jary w porównaniu do ozimego wymaga niższego o około 30 proc. nawożenia. Dodatkowo nie ma potrzeby wysiewania nawozów fosforowych i potasowych ponieważ zostały one już uprzednio wysiane pod wymarznięty rzepak ozimy. Nie bez znaczenia dla poprawy opłacalności uprawy rzepaku jarego jest również fakt, że forma ta jest mniej niż ozima narażona na porażenie patogenicznymi grzybami - dodaje dyrektor PSPO.

Jak dodaje specjalista, do kolejnych zalet rzepaku jarego można zaliczyć krótki okres wegetacji (sieje się go w kwietniu, a zbiera w sierpniu), który sprzyja organizacji prac w gospodarstwie. Rzepak jary jest także bardzo dobrym przedplonem dla zbóż ozimych.