Jak szacują analitycy IERiGŻ, w Polsce areał upraw rzepaku pod zbiory w 2011 roku jest niższy o ok. 3 proc. w relacji rocznej. To co zasiane nie wiadomo jak przetrwa, bo zima dopiero na półmetku. Łącząc tę wiedzę z informacjami napływającymi z giełd - małe zapasy ziarna, wysoka ich cena, silna presja popytowa ze strony sektora biodiesela - nietrudno wyrokować, że rzepak powinien być w nadchodzącym sezonie dochodową rośliną.

Zakłady tłuszczowe, dręczone widmem wysokich niedoborów rodzimego surowca do przerobu, starają się póki jeszcze czas związać z sobą umowami kontraktacyjnymi jak największą ilość rolników. Są przy tym znacznie bardziej elastyczne w rozmowach o cenie.

Na szkoleniu agrotechnicznym w Ciechocinku, w którym uczestniczyliśmy, rolnicy informowali o propozycjach ze strony przemysłu: podpisania umów z ceną 1700 zł za tonę ziarna. Nie byli jednak zdecydowani, ponieważ na wolnym rynku mogą teraz sprzedać rzepak po 2200 zł/t. Liczą, że sierpniowa cena może być na podobnym poziomie lub nawet wyższa.