Żniwa za pasem, a w wielu miejscach rzepaki nie są gotowe do zbioru. Wszystko za sprawą niekorzystnej dla tej uprawy pogody. Sprawiła ona, że rośliny dojrzewają w tym sezonie wyjątkowo nierównomiernie.

W regionach gdzie długotrwale panowała susza, a następnie przeszły deszcze plantacje się odnowiły, a w niektórych miejscach boczne odrosty na nowo zakwitły. Najgorzej wyglądają te rośliny, których stożek wzrostu na skutek mrozów zimowych został uszkodzony. Wytworzyły one wiele słabo produktywnych pędów bocznych i przybrały pokrój krzaczasty. Obecnie na takich roślinach część łuszczyn już dawno osiągnęła dojrzałość technologiczną do zbioru i skłonne są do osypywania, a część jest niedojrzała. Odrosty boczne są nadal zielone, a na niektórych roślinach pojawiły się nawet kwiaty. Są również takie przypadki, że na skutek obfitych opadów deszczu nasiona w łuszczynach zaczęły porastać.

Przeprowadzenie zbioru w takich warunkach jest bardzo trudne. Bujnie rozrośnięta zielona masa roślin rzepaku a często także bujne zachwaszczenie wtórne może nie tylko utrudniać sprawne działanie kombajnu, ale także przyczynić się może do powstania dotkliwych strat zarówno w ilości jak i w jakości plonu. Część zebranych nasion będzie niedojrzała, zbyt wilgotna i nie w pełni wykształcona. 

Dlatego w tym roku wiele plantatorów decydowała się na zabieg desykacji. Obecnie czekają na odpowiednią pogodę do żniwowania. 

Przewidując problemy przy zbiorze, na dosuszenie łanu można się jeszcze zdecydować. Trzeba mieć jednak świadomość, że każdy dzień zwłoki to większe straty na skutek osypywania się nasion. Jeśli teraz przystąpi się do desykacji kombajn będzie mógł wjechać na pole nie wcześniej niż za 7 dni.
Więcej na temat desykacji rzepaku można przeczytać w artykule „Zabieg desykacji łuszczyn rzepaku”.

Podobał się artykuł? Podziel się!