- Monitorowałem plantacje rzepaku w okolicach Szamotuł, Piły i Obornik. Nie ma tam strat poziomowych i rośliny są żywe, nawet te małe, które rokowały nie najlepiej. Trzeba jednak zauważyć, że rzepaki często mają uszkodzoną rozetę. Nie mają liści, ale już widać, że „puszczają" nowe. Dlatego na razie nie radziłbym robić zabiegów nalistnych, bo tych liści po prostu nie ma. Dopiero po kilku dniach, można zaaplikować te nawozy - mówi portalowi farmer.pl prof. Marek Mrówczyński z Instytutu Ochrony Roślin PIB.

W rzepakach rozpoczęły się też procesy gnilne. Spowodowane było to tym, że po krótkim marcowym ociepleniu, na niezamarzniętą glebę spadł śnieg. Teraz rośliny odbijają.

Czy rzepak zakwitnie tak jak zwykle w maju mimo tej skróconej wegetacji? - Przyroda zawsze nadrobi. Rzepak będzie miał rozwinięty pęd główny, ale bocznych raczej nie będzie miał rozbudowanych, chyba że utrzyma się chłodna pogoda, bo jest wilgoć. Jak będzie za ciepło to rzepak ruszy do góry - dodaje prof. Mrówczyński.

Trzeba się spodziewać nalotów szkodników za kilka dni. - Już widziałem żółte naczynia rozstawione na polach, ale chowaczy w nich jeszcze nie było - zauważa prof. Mrówczyński.

Dodatkowo naukowiec zauważył, że termin agrotechniczny siewu rzepaku jarego już miną.

- Mamy opóźnioną wiosną. Rolnicy nie chcą siać już rzepaku jarego, i dobrze, bo jest za późno dla tej uprawy - dodaje prof. Marek Mrówczyński.

Podobał się artykuł? Podziel się!