- Aktualny stan plantacji rzepaku ozimego dobrze rokuje i nie daje podstaw do weryfikacji ogólnie pozytywnej ich oceny. Notowane niewielkie straty spowodowane przez zwierzęta, głownie sarny, dla których plantacje rzepaku często były w okresie zimy jedynym źródłem pożywienia, nie powinny jednak istotnie wpływać na plonowanie - mówi portalowi farmer.pl dr inż. Lech Kempczyński, dyrektor Polskiego Stowarzyszenia Producentów Oleju.

Jak zauważa, rzepak jest rośliną bardzo plastyczną. Odznacza się dużymi zdolnościami regeneracyjnymi, co pozwala przypuszczać, że ubytki spowodowane przedłużającą się zimą, zostaną szybko uzupełnione.

Niepokój budzi coś innego - pojawienie się w jednym czasie kilku szkodników naraz.

- Są to chowacze, które atakują zwykle plantacje rzepaku w pewnych odstępach czasu. Pierwszy pojawia się chowacz brukwiaczek, następnie czterozębny, a na końcu podobnik. Można przypuszczać, że przyczyną zachwiania tej prawidłowości jest tegoroczna opóźniona wiosna, co spowodowało jednoczesne zakończenie zimowego spoczynku tych szkodników - dodaje Kempczyński.

Podobał się artykuł? Podziel się!